strona 1 z 27 <   1 234567891011  >

Z BRAKU MIŁOŚCI

Jan Pietrzak

Znów kapela rżnie tango
Pod tytułem "Szkło w chacie".
Od wczorajszej balangi
Czas rozsądek utracił.

Pora jakaś niemądra,
Pani, widzę też sama,
Knajpa tutaj wytworna.
Kelner, proszę szampana!

Wypijemy za miłość
Od pierwszego wejrzenia,
Wypijemy za siłę
Wzajemnego zbliżenia.

Z braku miłości ginie świat
I wyją psy po nocach.
Z braku miłości więdnie kwiat
I ludzie gasną w oczach.

Z braku miłości chwyta mróz
I trzyma lód w okowach.
Z braku miłości ptaszek struś
Co może, w piachu chowa.

Sam nie lubię się budzić,
Budź się ze mną, o pani,
Nie usiłuj mnie studzić,
Niewczesnymi żartami.

Z dwojga istnień nicości
Nowy splecie się wątek.
Najpiękniejszy w miłości
Jest na pewno początek.

Ile szczęścia przed nami?
Zgadnie tylko poeta,
A ty milczysz, o pani
Zapatrzona w kotleta.

Z braku miłości ginie świat
I wyją psy po nocach.
Z braku miłości więdnie kwiat
I ludzie gasną w oczach.

Z braku miłości zwiewa mąż
I blednie kurcze blade.
Z braku miłości zimny wąż
Opluwa żabę jadem.

Z tobą szaleć i brykać,
Z tobą gadać do rana
O najnowszych wybrykach
Administracji Reagana.

Z tobą jeździć w nieznane,
Może nawet gdzieś dalej,
Po manowcach się włóczyć,
Esperanta się uczyć.

Ale ona niestety
Wstała szybciej niż mogła,
Wprost w ramiona bruneta,
Co na Kuwejt wyglądał.

Z braku pieniędzy ginie świat
I wyją psy po nocach.
Z braku pieniędzy więdnie kwiat
I ludzie gasną w oczach.

Z braku pieniędzy czasem sił
Na miłość już nie starcza.
Właśnie przejawia nam się w tym
Reforma gospodarcza.

Na na na na na na,
Na na na na na,
Na na na na na na,
Na na nana na.
Hej! Ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha, ha...

Z CISZĄ POŚRÓD CZTERECH ŚCIAN

Ania Wyszkoni

To moja wina,
Szukam odpowiednich słów,
Nie mogłam Cię zatrzymać,
Może kiedyś wrócisz tu.
Czas leczy rany,
Ktoś otwiera cicho drzwi,
Karmi złudzeniami,
Tanią miłość daje mi.

Tak mijają dni bez Ciebie,
Z ciszą pośród czterech ścian,
Nie przekrzyczy jej mój strach.
Tak mijają dni bez Ciebie,
Każdy z nich jest taki sam,
Tęsknię już ostatni raz.

Czas dalej biegnie,
A ja ciągle w miejscu tkwię,
Chcę z nim biec do Ciebie,
Choć nie czekasz dobrze wiem.
To moja wina,
Wszystko mogło dłużej trwać,
Mogłam Cię zatrzymać,
Staję z prawdą twarzą w twarz.

Tak mijają dni bez Ciebie,
Z ciszą pośród czterech ścian,
Nie przekrzyczy jej mój strach.
Tak mijają dni bez Ciebie,
Każdy z nich jest taki sam,
Tęsknię już ostatni raz.

Może ciepło Twoich ust,
Może echo Twoich słów,
Ukołyszą mnie do snu.
Na poduszce zapach Twój,
Nim otulam się do snu,
Chcę spokojnie zasnąć znów.

Tak mijają dni bez Ciebie,
Z ciszą pośród czterech ścian,
Nie przekrzyczy jej mój strach.
Tak mijają dni bez Ciebie,
Każdy z nich jest taki sam,
Tęsknię już ostatni raz.

Tak mijają dni bez Ciebie,
Z ciszą pośród czterech ścian,
Nie przekrzyczy jej mój strach.
Tak mijają dni bez Ciebie,
Każdy z nich jest taki sam,
Tęsknię już ostatni raz.

Pa para pa,
Pa para pa,
Pa para pa.

Pa para pa,
Pa para pa,
Pa para pa.

Z DACHU

Lady Pank

Zbudzony w środku nocy,
Choć za oknem dzień,
Układasz w głowie wszystko,
Chyba to był sen,
Wchodziłeś po drabinie
Na samiutki dach.

Nie ma w tobie strachu,
Co za widok z dachu.

W kieszeniach ręce trzymasz
I rozglądasz się,
Po prawej helikopter
Coś od ciebie chce.
Do przodu parę kroków
I spoglądasz w dół

Drzewa są zielone,
Miasta wyludnione.

Z dachu dla jaj, oglądaj kraj
Najlepiej, gdy przychodzi maj.
Wesoły bądź, na dachu siądź,
Całkiem bez jaj, piękny to kraj.

I pomyśl sobie,
Jakby pięknie mogło być,
Gdybyś na dachu,
Bez obciachu zechciał żyć.
Cóż warta polityka
I na giełdzie krach...

Nie ma we mnie strachu,
Będę żył na dachu.

Z dachu dla jaj, oglądaj kraj
Najlepiej, gdy przychodzi maj.
Wesoły bądź, na dachu siądź,
Całkiem bez jaj, piękny to kraj.

Z dachu dla jaj, oglądaj kraj
Najlepiej, gdy przychodzi maj.
Wesoły bądź, na dachu siądź,
Całkiem bez jaj, piękny to kraj.

Piękny to kraj,
Piękny to kraj,
Piękny to kraj.

Z DNIA NA DZIEŃ

Joker & Sequence

Wiem, że nie jest łatwo
Tak z dnia na dzień
Odkochać się i choć
Chciałbym zrobić,
To miłość większą ma moc.
Ułoooo.

Wiem, że nie jest łatwo
Tak z dnia na dzień
Odkochać się i choć
Chciałbym zrobić,
To miłość większą ma moc.
Ułoooo.

Znów w myślach, gdzieś
Ty przewijasz się i wiem,
Że cię kocham mocno.
Wracam do zdjęć
I wspominam to jak sen,
Gdy się śmiałaś głośno.

Wiem, że nie jest łatwo
Tak z dnia na dzień
Odkochać się i choć
Chciałbym zrobić,
To miłość większą ma moc.
Ułoooo.

Wiem, że nie jest łatwo
Tak z dnia na dzień
Odkochać się i choć
Chciałbym zrobić,
To miłość większą ma moc.
Ułoooo.

Widzę cię znów,
Kiedy idziesz w parku z nim,
W sercu coś mnie gryzie.
Nie życzę źle,
Ale wracam do tych chwil,
Kiedy byłaś bliżej.

Wiem, że nie jest łatwo
Tak z dnia na dzień
Odkochać się i choć
Chciałbym zrobić,
To miłość większą ma moc.
Ułoooo.

Wiem, że nie jest łatwo
Tak z dnia na dzień
Odkochać się i choć
Chciałbym zrobić,
To miłość większą ma moc.
Ułoooo.

Z DOBRYCH PRZECZUĆ

A co nas czeka jutro, a co się zdarzy potem
Jasne dni za krótkie, a długie od kłopotów
A sensu dookoła jest nigdy nie za dużo
A noc po nocy woła za wysokie sny

A niebo z chmur się przetrze po największej burzy
A wszystko, co najlepsze, może się powtórzyć
A ile zdarzeń jeszcze, a ile snów i rzeczy
A ile słów i gestów, a ile dobrych przeczuć...

Z DWOJGA CIAŁ

Andrzej Piaseczny

W niebie nadzwyczajny ruch,
A my pod potęgą chmur.
W trawie obok siebie, gdzie
Snuje nas bez końca dzień.

I niech sobie słońce spadnie,
A w nas nie zajdzie siebie głód.
Co przyniesie czas nie ważne,
Co dla siebie mamy już.

W niebie nadzwyczajny ruch,
A my to tam, to tu,
Naśladując kształty chmur,
Opływamy siebie znów.

I niech sobie słońce spadnie,
A w nas nie zajdzie siebie głód.
Co przyniesie czas nie ważne,
Co dla siebie mamy już.

Mamy leniwie po świt
Głodne palce, poddaj się im.
W trawie niczego nie żal
Z dwojga ciał.

I niech sobie słońce spadnie,
A w nas nie zajdzie siebie głód.
Co przyniesie czas nie ważne,
Co dla siebie mamy już.

I niech sobie słońce spadnie,
A w nas nie zajdzie siebie głód.
Co przyniesie czas nie ważne,
Co dla siebie mamy już.

I niech sobie słońce spadnie,
A w nas nie zajdzie siebie głód.
Co przyniesie czas nie ważne,
Co dla siebie mamy już.

Z GŁĘBI DUSZY

Piasek

Przyjdź, zawsze może być
coś między nami
przyjdź, zanosi się na mgłę.
zawsze możesz, no chodź
otwarte będzie, bo:
nic nie chcę poradzić, że:
taką mam, taką chęć

By w głębię duszy
z tobą ruszyć gdzie
twój początek jest
i tam w głębi duszy
lody kruszyć, niech
wreszcie kończy się
chłodu front
zobacz to, chodź

Wejdź, czuję los nam sprzyja
patrz, chwila i zacznę znikać
więc gdy zanosi się na mgłę
jak nigdy chcę

Żeby w głębię duszy
z tobą ruszyć gdzie
twój początek jest
i tam w głębi duszy
lody kruszyć, niech
wreszcie skończy się
chłodu front
zobacz to, chodź

Bo każda już godzina
na wagę będzie tam
gdy wszystko tak przemija
minuty szkoda nam
szkoda nas, nas
tam początek jest

I tam w głębi duszy
lody kruszyć, niech
wreszcie kończy się
żeby w głębię duszy
z tobą ruszyć gdzie
twój początek jest
i tam w głębi duszy
lody kruszyć, niech
wreszcie skończy się
chłodny front
zobacz to, chodź

Z GUBAŁÓWKI

Baciary

Z Gubałówki na Krupówki,
Szusowałem sobie raz
I narty niosłem na ramieniu
I to przez cały czas.
I narty niosłem na ramieniu
I to przez cały czas.

Z dużej skoczni też skakałem
I to nie jeden raz.
Wbiłem dupą w samą kule
I to za każdy raz.
I wbiłem dupą w samą kule
I to za każdy raz.

Z Kasprowego na całego
Szusowałem sobie raz
I narty niosły mnie do kotła
I to na cały gaz.
I narty niosły mnie do kotła
I to na cały gaz.

A z Nosalu, aż do baru,
Szusowałem sobie raz.
Szedłem z góry na piechotę
I to nie jeden raz.
Szedłem z góry na piechotę
I to nie jeden raz.

Krupówkami, z lizakami,
Szusowałem sobie raz.
I do ośrodka sportowego
I to nie jeden raz.
I do ośrodka sportowego
I to nie jeden raz.

Z JESIENI

Być jesiennym, być smętnicą szarą
W lasach złotych pieścić się ich gwarą
Mówią wszyscy, coraz to się gapią
On z jesienią wypił czarci napój.

A ja mam lato za pasem
W kieszeniach kilka wiosen
Zimę w czapce gdzieś schowam
Jeśli chcecie to przyniosę.

Jesień, jesień - to już resztki lata,
Szukam myśli, słowa w wiatry splatam,
Nie odejdę, puki nie wzłocę,
Muszę jasno mieć na swojej drodze.

A ja mam lato...

A gdy zima, kiedy wiosna, lato,
Schowam pieśń złoto-kudłatą,
Niech dojrzewa, czeka na powroty,
Ja ją wtórnie wzbiję w czarcie loty.

A ja mam lato...

Z KAŻDYM TWYM ODDECHEM

Stachursky

Wierzę w te proste słowa
I proste gesty,
Które ofiarujesz mi.

Czuję jak we mnie rodzi się
Coś czego, wciąż mi brak
Na, co czekam już od lat.

Nigdy nie tęskniłem tak
Choć pragnąłem więcej,
Niż los by mógł mi dać.

Z każdym twym oddechem
I z dotykiem każdym twym,
Świat nabiera pięknych barw
I miłości ma dziś smak.

Z każdym twym oddechem
Otulony światłem gwiazd,
Wszystko tobie dziś już mogę dać,
Wszystko tobie dziś już mogę dać.

Już znasz me imię
I wiesz co robić chcę
Świętym już nie będę więc:

Podaruj mi choć jedną chwilę,
Bo czas umyka gdzieś,
Nigdy nie zatrzyma dla nas się.

Może to z Niebiosów znak
(może to z Niebiosów znak),
Bym nie pragnął więcej
Niż los mi może dać.

Z każdym twym oddechem
I z dotykiem każdym twym,
Świat nabiera pięknych barw
I miłości ma dziś smak.

Z każdym twym oddechem
Otulony światłem gwiazd,
Wszystko tobie dziś już mogę dać.
Teraz wszystko tobie dziś
Już mogę dać.

Wszystko mogę dać
Nie chcę być!
Nie chcę śnić!
Nie chcę żyć bez ciebie nie!
Dlatego dziś pragnę czuć
Dotyk twoich ust, więc błagam cię!

Z każdym twym oddechem yeah!
I z dotykiem każdym twym,
Życie me nabiera barw
I miłości ma dziś smak.

Z każdym twym oddechem
I z dotykiem każdym twym,
Znów zaczynam wierzyć w to,
Że me szczęście jest o krok.

Z każdym twym oddechem
Otulony światłem gwiazd,
Wszystko tobie dziś już mogę dać.
Teraz wszystko tobie dziś
Już mogę dać.

Z KIM TAK CI BĘDZIE ŹLE JAK ZE MNĄ

Kalina Jędrusik

Oszukiwałeś mnie! Dręczyłeś mnie!
Na każdą prośbę mą odpowiedź miałeś jedną: "Nie!"
Może to lepiej, po co dłużej grać, gdy polska kuchnia i to ciało cię przestało brać?

Byliśmy zbyt sentymentalni, krótko przeciąłeś ten głupi melodramat.
Nad miastem świt, na stole kwit z chemicznej pralni
z krótkim dopiskiem: "Odchodzę, odbierz sama..."

Z kim tak ci będzie ź!e jak ze mną? Przez kogo stracisz tyle szans każdego dnia?
Kto blady świt, noce bezsenne tak ci zatruje jak ja?
Przez kogo w pół się golić przerwiesz, na deszcz wybiegniesz zarośnięty, zły?
Kto będzie zdrowie miał i nerwy na takie zero jak ty?

I w którym z miast, przy której z dam tak będziesz cierpiał, będziesz taki całkiem sam?
Jak zagrać chcesz kolejną z ról, kto się da nabrać na twój ból?

Z kim tak ci będzie źle jak ze mną i kogo rzucisz tak jak mnie któregoś dnia?
Kto będzie czekał w noc bezsenną? Bo już nie ja!

A w końcu zerwać z kimś - zwyczajna rzecz.
W końcu ja pierwsza dawno chciałam ci powiedzieć: "precz!"
Mógłbyś się kąpać, albo jeść mój chleb, mnie żadna siła, wyrzuciłabym na zbity łeb.
W końcu pal sześć! Nie jestem winna, że byłeś taki, że nie byłeś w moim stylu.
Twój beret basque, twych oczu blask zabierze inna. Lecz nim zabierze, pomyśl chwilę...

Z kim tak ci będzie źle...... w noc bezsenną? Ty wiesz, że ja...

Z KIMŚ TAKIM JAK TY

Kindla

Hou hou hou jabadab

Gdyby nawet walił się świat
I słońce nagle zgasło nam,
Nie porzucaj marzeń, bo wiesz
Że jest ktoś, kto bardzo pragnie cię.

Bo każdy szuka kogoś,
By pójść tą samą drogą
I kochać dniem i nocą do utraty tchu,
I tak na zawsze już.

Z kimś, z kimś takim, jak ty
Na koniec świata mogę iść.
Z kimś, z kimś takim, jak ty
Na koniec świata mogę iść.

Czasem myślę, czy to nie sen,
Czy los dziś uśmiechnął się.
Nieraz pewnie lunie nam deszcz,
Lecz ja wiem, że nam uda się,

Bo każdy szuka kogoś,
By pójść tą samą drogą
I kochać dniem i nocą do utraty tchu,
I tak na zawsze już.

Z kimś, z kimś takim, jak ty
Na koniec świata mogę iść.
Z kimś, z kimś takim, jak ty
Na koniec świata mogę iść.

Z kimś, z kimś takim, jak ty
Na koniec świata mogę iść.
Z kimś, z imś takim, jak ty
Na koniec świata mogę iść.

Na koniec, na koniec mogę iść

hoooooo uouoooooo

Z kimś, z kimś takim, jak ty
Na koniec świata mogę iść.
Z kimś, z kimś takim, jak ty
Na koniec świata mogę iść.

Z KOBIETAMI TO RÓŻNIE BYWAŁO

Krzysztof Krawczyk & Daniel Ol

Czy pamiętasz dziewczyny, jak dorodne maliny,
Co rwaliśmy garściami, bo prosiły się rwać?
Już nie wspomnę dziś o tym, jakie potem kłopoty
Dźwigał człowiek ze sobą co dnia.

Lecz kobiety niestety, mają także zalety
I tego do dzisiaj nie odbierze im nikt.
Mają duszę i ciało, ale nam było mało
I w pogoni za szczęściem gubiliśmy się wciąż.

Z kobietami to różnie bywało,
Było lepiej, było gorzej lub wcale.
Zawsze więcej się chciało,
Kilka nawet płakało,
Gdy padało to słowo „odchodzę”.

Z kobietami to różnie bywało,
Muszę przyznać się dzisiaj wam szczerze.
Jednej było za dużo, drugiej było za mało.
Kto kobietę zrozumie już nie wiem,
Już nie wiem.

Dzisiaj w wieku dojrzałym
Człek w uczuciach jest stały,
A urodą w tym wieku
Jest twa mądrość kolego.
I choć ciało już marne, to panienki figlarne
Tak nas kuszą urodą co dnia.

Bo niestety kobiety włączyliśmy do diety,
I na zdrowie na pewno wychodzi to nam.
Czasem jednak wspomnienia,
Jakieś senne marzenia
Ściągasz znowu kłopoty.
Zapomnijmy już o tym, że:

Z kobietami to różnie bywało,
Było lepiej, było gorzej lub wcale.
Zawsze więcej się chciało,
Kilka nawet płakało,
Gdy padało to słowo „odchodzę”.

Z kobietami to różnie bywało,
Muszę przyznać się dzisiaj wam szczerze.
Jednej było za dużo, drugiej było za mało.
Kto kobietę zrozumie już nie wiem. Hej! Hu!

Z kobietami to różnie bywało,
Było lepiej, było gorzej lub wcale.
Zawsze więcej się chciało,
Kilka nawet płakało,
Gdy padało to słowo „odchodzę”.

Z kobietami to różnie bywało,
Muszę przyznać się dzisiaj wam szczerze.
Jednej było za dużo, drugiej było za mało.
Kto kobietę zrozumie już nie wiem,
Już nie wiem.

Z KOPYTA KULIG RWIE

Skaldowie

Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa
Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa
Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa
Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa

Ciągną, ciągną sanie,
Góralskie koniki,
Hej, jadą w saniach panny,
Przy nich janosiki.
Hej, jadą w saniach panny,
Przy nich janosiki.

Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa

Coraz, który krzyknie,
Nie wiadomo, na co,
Hej, echo odpowiada,
Bo mu za to płacą.
Hej, echo odpowiada,
Bo mu za to płacą.

Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa

Spod kopyt lecą skry,
Hej lecą skry,
Zmarznięta ziemia drży,
Hej ziemia drży,
Dziewczyna tuli się,
Hej tuli się,
Z kopyta kulig rwie,
Hej kulig rwie.

Patrz gwiazdy świecą w domach,
Nisko na dnie,
Z kopyta kulig rwie,
Z kopyta kulig rwie,
Z kopyta kulig rwie,
Z kopyta kulig rwie... Hej!!!

Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa
Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa
Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa
Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa

Pędzi, pędzi kulig
Niczym błyskawica,
Hej, porwali te panny
Prosto od Kmicica.
Hej, porwali te panny
Prosto od Kmicica.

Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa

Zbójnik od Kmicica,
Zbójnik szarooki,
Hej, z wierzchu baranica,
A pod spodem smoking.
Hej, z wierzchu baranica,
A pod spodem smoking.

Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa
Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa
Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa
Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa
Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa
Pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa pa.

Z KSIĄŻKĄ ZA PAN BRAT

To dla Ciebie, ukochana szkoło,
Nasze myśli, trud uparty nasz.
Co dzień rano raźnie i wesoło,
Podążamy w jasne mury klas.
Nam Szymański nakreślił idee:
Pokój, praca i zwycięski marsz.
Biały gołąb, przyjaźń, książek wiele
Ukształtują nasz szczęśliwy czas.

Z książką za pan brat – zdobędziemy świat
Naszym oczom ciekawym otwarty.
Z książką za pan brat – nauczymy świat,
Jak układać pokojowe karty.
Z książką za pan brat – nam zakwitnie sad
Szczęścia, śmiechu, pokojowej warty.
Z książką za pan brat – ocalimy świat
Naszym oczom ciekawym otwarty.

Z MARZEŃ POWSTAŁ ŚWIAT

Czerwone Gitary

Z marzeń powstał świat, mój dziecięcy świat.
W wielkich sklepach błyszczał mi za szkłem,
Deszczem piłek spadł na przedszkolny bal.
Co tu gadać, trochę mi go żal...

Z marzeń powstał świat, własny, bliski świat.
Ustawiałem z nich, jak z klocków, dom.
Czasem bywa tak, że wychodzą sny
Na pół drogi snom.

Kto z góry wie? Kto przyszłość zna?
Kto pewien jest, co mu da,
Spełni co zmienny los, szybki czas?
I zwykłe dnie i święta dwa -
Nasz żywy świat, który jest
Z tego, co cieszy, co boli nas.

Z marzeń powstał świat, niecierpliwy świat,
A nocami skrzydła rosły nam
I w obłokach aż widywano nas! -
Widywano pewnie nas i tam.

Z marzeń powstał świat, namacalny świat,
Choć bywało wymknął nam się z rąk,
Chociaż mało kto w życiu spotkać miał
Marzeń dalszy ciąg.

Kto z góry wie? Kto przyszłość zna,
Choć niby już poznał świat,
Niby już zgłębił sens wielu ksiąg?
Lecz bywa, że ktoś szczęście ma
I z życia tu, i z życia tam,
Marzeń mu złoży się dalszy ciąg.

Z MIASTA DO MIASTA

Harvest time

Nie żałuję tych dni, kiedy budził mnie świt
Kiedy wszystko nie tak, gdy ruszałem na szlak

A ty znów z miasta do miasta
Z drogi w drogę bez snu
Nie wiesz sam, czy jeszcze kiedyś wróz tu
Jedziesz znów z miasta do miasta
Z drogi w drogę już czas
Nie wiesz sam, czy to miejsce
Jeszcze kiedyś ujrzy nas

Kiedy musisz już iść, żarcie wrzucasz na tył
I koszule ze trzy - przecież country w nas tkwi

Chciałbyś czasem być dziś z tymi, co dały ci
Piękne chwile, a ty nie starałeś się nic

Z MIŁOŚCIĄ TRZEBA W ZGODZIE ŻYĆ

Zofia Borca

W miłości nie ma szarych zwykłych słów
W miłości nie ma szarych zwykłych spraw
W miłości nie ma szarych zwykłych dróg
Bo miłość też się własnych trzyma praw.

Z miłością trzeba w zgodzie żyć
Bo kiedy kochasz lepiej jest
Z miłością trzeba naprzód iść
Do nowych jasnych domów, dobrych miejsc
Z miłością trzeba w zgodzie żyć
Kiedy się zjawi i da znak
Z miłością trzeba dalej iść
Bo miłość wyfruwa jak ptak

W miłości nie ma szarych ...

Z miłością trzeba w zgodzie żyć
Bo wokół niej wiruje świat
Z miłością trzeba naprzód iść
Bo może nam ją nagle porwać wiatr
Z miłością trzeba w zgodzie żyć
Człowiek gdy kocha nie jest sam
Więc ją przywitaj u drzwi swych
Tam czeka na ciebie – daj znak!

Z NADZIEJĄ

Nie zliczę dzisiaj nawet ile to lat
Minęło już od chwili, gdy mnie tknęła ta choroba
I chyba nie wyleczy mnie z tego nikt
Choć brakuje czasu wciąż to ja muszę wciąż od nowa.

Muszę śpiewać, muszę grać
Czy to lato, czy to zima,
Albo zmierza już ku wiośnie
Muszę śpiewać, muszę grać. Muszę grać!
Może z moich marzeń jeszcze coś wyrośnie.

To jednak dziwna sprawa - nie jestem sam
Spotkałem innych ludzi - też dotkniętych tą zarazą
Ich życie też nie pieści - normalny fakt
Lecz na to nikt nie patrzy, gdy jesteśmy wszyscy razem.

Chcemy śpiewać, chcemy grać
W oczach znowu błyszczy ogień.
Roześmiane wszystkie twarze
Chcemy śpiewać, chcemy grać. Chcemy grać!
Może coś wyrośnie z naszych wspólnych marzeń.

A dzieci rosną szybko, aż bierze strach
Wydaje się, że jeszcze wczoraj były małe
I gdzieś głęboko w nas nadzieja trwa
Być może gdy dorosną - one także zaśpiewają:

Chcemy śpiewać, chcemy grać
Tak jak ojciec, tak jak matka, z przyjaciółmi przy gitarze
Chcemy śpiewać, chcemy grać. Chcemy grać!
I doczekać się spełnienia naszych marzeń.

Z NATURĄ NA TY

Dzieci lubią drzewa, kwiaty Są z Naturą Matką na "Ty"
A dorośli każdy wie! Zachowują cechy złe:
Trują z lewa, trują z prawa, Ingerują wciąż w jej prawa:
Psują nocą, niszczą w dzień - Hej! Człowieku, zmień się - zmień!

Z Naturą na "Ty" Radośniej jest żyć,
Gdy wszystko wokoło rozkwita:
I dziecko, i kwiat, I cały nasz świat
- Bo bez niej nie byłoby życia!
Z Naturą na "Ty" Kto nie jest - ten zły
I życie go czeka ponure
- Z Naturą na "Ty" Będziemy od dziś,
Bo bardzo kochamy Naturę!

Kto z Naturą nie jest na "Ty", Kto jej wciąż wyrządza straty
- Mimo, że jej dzieckiem jest - Zawsze kończy źle!
My, jej dzieci, przed takimi Naszą Matkę ochronimy:
Każde zwierzę, każdy kwiat - Bo natura - to nasz świat!

Z Naturą na "Ty"...

strona 1 z 27 <   1 234567891011  >

Fragment tytułu
lub wykonawca