strona 1 z 5 <   1 2345  >

U BOMBACHA

U Bombacha fajna wiara, wcina precli, ćmi cygara.
O, ridi, ridi, rach, ciach, ciach, ruchaj, ruchaj, ta joj!

Szac chłupaki, lwoski dzieci, kużdy ładny, aż si świeci.
Oj, ridi, ridi, itd..

Już szklankami hebra dzwoni, Jóźku szpila na harmonii.
Oj, ridi, ridi, itd..

Wtem nadchodzi ciemna sztuka i na sali szpargi szuka.
Oj, ridi, ridi, itd..

My du niebu czaru, maru: "I lulaj za drzwi, ty batiaru!"
Oj, ridi, ridi, itd..

A jak nas przyprosi grzeczni upijemy si syrdeczni.
Oj, ridi, ridi, itd..

Niech si dowi, ży wy Lwowi so chłopaki honurowi.
Oj, ridi, ridi, itd..

Ni ma to jak batiar lwoski, lecz najlepszy łyczakowaki.
Oj, ridi, ridi, itd..

Każda hebra je murowa, lecz najlepsza z łyczakowa.
Oj, ridi, ridi, itd..

Chto si z naszy wiary śmieji, naj u nagła krew zaleji.
Oj, ridi, ridi, itd..

I kto Lwowa ni szanuji, naj nas w dupy pocałuji.
Oj, ridi, ridi, itd..

Kto wy Lwowi rat był bity, ten udwalić musi kity.
Oj, ridi, ridi, itd..

A chto z nami trzyma sztamy, temu lepi jak u mamy.
Oj, ridi, ridi, itd..

Inna wersja do tej samej melodii:

Antyk z Maniu na huśtaniu bałakali o kuchaniu,
Oj, ridi, ridi, itd..

Raz przycionga, raz udpycha, bidna Mańka ledwu dycha.
Oj, ridi, ridi, itd..

Wtem huśtawka si urwała, Mańka w krzaki puliciała.
Oj, ridi, ridi, itd..

On si strażni wyrżnuł w maćka, aż si cały w błoci spaćkał.
Oj, ridi, ridi, itd..

Ona kiecki sy pudarła, mału z strachu ni umarła.
Oj, ridi, ridi, itd..

A gdy w krzakach tak jenczeli, on jij prawił cyrygieli.
Oj, ridi, ridi, itd..

U BRONCI WSTAWA

Stasiek Wielanek

U Bronci wstawa, jest dziś zabawa,
Na Czerniakowskiej fajna, klawa.
Wszystkie cwaniaki Broncię znają
I każdy do niej romans śle.

Jest harmonista, jest jazzbandzista,
Jest wódka słodka, jest i czysta
I płynie walczyk figurowy,
Ten nasz morowy i fajno jest.

Uwaga! Baczność! Koszyczek klawo,
Dziewczynki pod stół i zmiana dam.
O kurdele no, te, no, nie pchaj się
Na pannę Broncię, nie bądź cham!

Spirytus jedzie, dobrze się wiedzie,
Jest wódka gorzka, są i śledzie.
Felek za dekolt wsadził graby,
Palą się baby i fajno jest.

Jest Stasio Baca, a Feluś maca,
Czy towar kupić się opłaca.
Jest towarzystwo, że oj rany,
Więc puść się Fela w tany znów.

Więc baczność! Proszę, koszyczek klawo,
Damulki naprzód, panowie w tył...
I buch go w cymbał, dwa razy w oko
I siup szufladka i zmiana dam.

W tem wielkim tłoku ktoś Felka z boku
I Felek guza ma na oku,
A Bronka krzyczy: Policyja!
To mój specyjał i klawo jest.

Glinów gromada na salę wpada,
Już się zaczęła kanonada.
Cała ferajna po tej drace,
Już siedzi w pace i fajno jest!

U BRONKI WSTAWA

U Bronki Wstawa, jest dziś zabawa
Na Czerniakowskiej fajna, klawa
Wszystkie cwaniaki Bronkę znają
I każdy z nią romanse rżnie

Jest harmonista, jest jass-bedndzista
Jest wódka słodka, jest i czasta
I płynie walczyk figurowy
Ten nasz morowy i fajno jest

Jest Stasio Baca, a Felsuś maca
Czy twoar kupić się opłaca
Jest torwarzystko, że oj rany
Więc puść sią Fela w tany znów

Spirytus jedzie, dobrze się wiedzie
Jest wódka gorzka, są i śledzie
Felek za dekolt wsadził graby
Palą się baby i fajno jest

Więc baczność proszę, koszyczek klawo
Damulki naprzód, ponowie w tył....(no te, no co, no nie pchaj się)
I buch go w cymbał, dwa razy w oko
I rzut szufldaką i zmiana dam

W tym wielkim tłoku ktoś Felkę z boku
I Felka guza ma na oku
A Bronka krzyczy: policyja
To mój specyjał i fajno jest

Od każdej belki lecą butelki
Falek przyciska się do Helki
A Helka krzyczy: POLICYJA!
I buch go w ryja! I fajno jest

U Bronki Wstawa, jest dziś zabawa
Na Czerniakowskiej fajna, klawa
Wszystkie cwaniaki Bronkę znają
I każdy z nią romanse rżnie

U CIOCI NA IMIENINACH

U sąsiadów na czwartaku rojno, gwarno, jak w sylwestra ruch.
Radio i patefon gra na zmianę tango, nasze tango ukochane,
No i wszystkie kuchty do ich drzwi się garną, wytężają słuch.
Śpiewa gość, gdy sobie podje, melodię za dwóch.

U cioci na imieninach są goście i jest rodzina,
Więc program się rozpoczyna do śmiechu no i do łez.
Wuj Michał jest za magika, szwagierka walczyka fika,
Brat szwagra odstawia byka, a zięć torreadorem jest.

Gość jeden na grzebieniu gra operę,
Drugi, niby z radia, jest spikerem.
Mańka jest dziewczyna, gwiazdę robi z kina,
Felka wróży z rąk i z nóg.

U cioci na imieninach jest flaszka, dwie butle wina,
Śledź, pączki i wieprzowina, są goście i morowo jest.
Wuj Michał jest za magika, szwagierka walczyka fika,
Brat szwagra odstawia byka, a zięć torreadorem jest.

U KOWALA

Dwa plus Jeden

U kowala czarna robota
u kowala młode czerwienie
u kowala rzadko sobota, płomienie
U kowala czarna robota
u kowala wielka tęsknota
u kowala młotów rozmowa i gwar
u kowala żar

Kowal z naszej wsi żył samotnie
z końmi był na ty, z końmi był na ty
z ludźmi odwrotnie
niepodobny do chłopców z naszych stron
choć pokochał sercem jak skała
taką jedną co go nie chciała
ptaszki, łaszki wolała
niż kowala czarny dom

U kowala czarna robota
u kowala młode czerwienie
u kowala rzadko sobota, płomienie
U kowala czarna robota
u kowala wielka tęsknota
u kowala młotów rozmowa i gwar
u kowala żar

Kowal z naszej wsi
chce się żenić
a w jej oczach łzy
a w jej oczach łzy
serce w jesieni
ona pragnie słowików, czarów i róż
a tu życie zwykłe, razowe
a tu chłodne niebo pod głowę
a tu serce stalowe
dookoła szary kurz

U kowala czarna robota
u kowala młode czerwienie
u kowala rzadko sobota, płomienie
U kowala czarna robota
u kowala wielka tęsknota
u kowala młotów rozmowa i gwar
u kowala żar

Kowal z naszej wsi zamknął wrota
siedem długich dni, siedem długich dni
trwała robota
i wyrzeźbił dziewczynie wszystkie sny
dwa żelazne, cudne słowiki
i księżyce całe z muzyki
ptaszki, łaszki, kolczyki
i stalowe białe bzy

u kowala wielka sobota
u kowala dobrze się dzieje
u kowala biała tęsknota, nadzieje
u kowala szczęścia zbyt wiele
u kowala wielkie wesele
u kowala czarna, tupot i gwar
u kowala żar

U kowala..

U MNIE MAJ

Łukasz Zagrobelny

Uuuuu, uuuu.

Suchy liść, upadł do mych stóp,
Zanosi się na mróz.
Coraz więcej, poszarzałych dni.

Pytasz mnie, co słychać,
Dziękuję u mnie maj.
Melancholii śladu jakoś brak.
Na próżno wróżysz z kart.

Nie twoje imię ma,
To szczęście.
Nie nasza wina w tym,
Że nie ma nas.
Do losu można mieć, pretensje,
Że wolał rozdać nam,
Nie nasze sny.

Dziwisz się, że nie było ran,
Mnie też zdumiewa to.
Że tak szybko, w śniegu wyrósł kwiat.

Wybacz mi, czuje ulgę,
Lecz pewność teraz mam.
Od początku nas tu nie chciał świat.
Na próżno wróżysz z kart.

Nie twoje imię ma,
To szczęście.
Nie nasza wina w tym,
Że nie ma nas.
Do losu można mieć, pretensje,
Że wolał rozdać nam,
Nie nasze sny.

Pytasz mnie,
Co słychać, dziękuję u mnie maj.
Melancholii śladu jakoś brak.

Nie twoje imię ma,
To szczęście.
Nie nasza wina w tym,
Że nie ma nas.
Do losu można mieć, pretensje,
Że wolał rozdać nam,
Nie nasze sny.

Nie twoje imię ma,
To szczęście.
Nie nasza wina w tym,
Że nie ma nas.

Gdy kiedyś noc się znów,
Uśmiechnie.
Otworzy nam zamknięte dzisiaj drzwi.

U TWEGO BOKU

Irena Santor

U twego boku żyłam dotąd jak cień,
Gniazdko ci wiłam i pieściłam, co dzień.
Wybij sobie z głowy to oj, wybij to,
Nie ma mowy o tym, bo to nie jest to.

Nie będę chodzić na paluszkach jak mysz,
Ćwierkać i szeptać ci do uszka, gdy śpisz.
O pieniążki skamlać na ostatni ciuch,
Żebrać, wzruszać, biadać, padać u twych nóg.

Taki piękny jest świat,
Ach jak piękny jest świat.
Tyle tylko, że ja się czuję w nim
Jak zdechły ptak.
Byłeś oschły i mdły
Tak okrutny i zły,
Że ze szczęścia o mało
Mi się odechciało żyć.

Taki piękny jest świat,
Ach jak piękny jest świat.
Tak bym chciała się poczuć
Wreszcie w nim jak wolny ptak.
Bez marsowych twych min
Żalów, smutków i drwin,
Gdybym tylko umiała właśnie,
Tak bym chciała żyć.

O co ci chodzi skarbie, masz czegoś chciał,
Od dziś okazji szkodzić nie będziesz miał.
Wybij sobie z głowy to oj, wybij to,
Nie ma mowy o tym, bo to nie jest to.

Nie mam ochoty ciągle czekać na cud,
Płakać, narzekać znosić duszy twej chłód.
Mnie od życia również coś należy się,
Jakiś bliski sercu ktoś tuż obok mnie.

Taki piękny jest świat,
Ach jak piękny jest świat.
Tyle tylko, że ja się czuję w nim
Jak zdechły ptak.
Byłeś oschły i mdły
Tak okrutny i zły,
Że ze szczęścia o mało
Mi się odechciało żyć.

Taki piękny jest świat,
Ach jak piękny jest świat.
Tak bym chciała się poczuć
Wreszcie raz jak wolny ptak.
Bez marsowych twych min
Żalów, smutków i drwin,
Gdybym tylko umiała właśnie
Tak bym chciała żyć.

U WRÓT LASU

W wrót lasu, gdzie zorza się pali
Rozbiliśmy zielone namioty
Leśne księgi będziemy czytali
Szumy sosen i leśne świergoty

Bo przecież dobrze wiesz, bo zrozumiałeś
Co znaczy wokół ognia krąg
Bo przecież właśnie tu się przekonałeś
Ile dać może uścisk rąk

W lesie pali się ognisko
Gdzie noc tańczącym spływa cieniem
W zasięgu ognia siądźmy blisko
Gdzie dopalają się płomienie

Bo przecież dobrze wiesz...

W zasięgu ognia nasze twarze
Wpatrują się z zachwytem w ogień
I oczy nasze skrzą się od marzeń
I każdy z nas wspomina sobie

Bo przecież dobrze wiesz...

Ogniu, ogniu wesoły
Iskierka twoja w nas nie zgaśnie
I żyć nam z tobą będzie lepiej
Lepiej, radośniej i jaśniej

Bo przecież dobrze wiesz...

UBIERAJ W UŚMIECH, KAŻDĄ CHWILĘ

Jacek Lech

Nie wystarczy móc odróżnić nocy od słońca,
Nie wystarczy umieć w błędzie krótko trwać.
I początek móc odróżnić aż od końca,
Lecz wystarczy umieć tylko wciąż się śmiać.

Ubieraj w uśmiech każdą chwilę,
Niech ptaki słyszą.
Ubieraj słowa w szepty kwiatów
I otul ciszą.

Ubieraj włosy w powiew wiatru,
Kiedy wracasz do mnie znów?
Rozbieraj myśli z niewinności,
Ubierz w ciszę resztę słów.
Rozbieraj myśli z niewinności,
Ubierz w ciszę resztę słów.

Ubieraj smutek w zapomnienie
I w uśmiech uwierz.
Ubieraj wszystko w nieistnienie,
Czego nie lubisz?

Ubieraj oczy w rozmarzenie
Gdy na jawie świat ze snu.
Rozbieraj myśli z niewinności,
Ubierz w ciszę resztę słów.
Rozbieraj myśli z niewinności,
Ubierz w ciszę resztę słów.

UBIERANIE DO SNU

Marcin Rozynek

Stoisz naprzeciw mnie,
Dróg naszych linię przeciął ktoś.
Głupi wrodzony lęk,
Każe mi wątpić w prawdę tą.

A dziś zmieniłem wyraz twarzy i cały plan,
Nie poznasz mnie i wiesz to żaden wstyd.
Już dziś zmieniłem sposób bycia
W bezpieczny plan,
Nie poznasz prawdy dziś to żaden wstyd.

Wygląd określa byt,
Lekko, sceptycznie marszczysz brew.
Socjotechniczny chwyt,
Po naszej stronie jest.

W środkach przebieram wciąż,
To siły wyrazu doda mi.
Lata gromadzą złość,
Wybrnąć więc muszę dziś.

A dziś zmieniłem wyraz twarzy i cały plan,
Nie poznasz mnie i wiesz to żaden wstyd.
Już dziś zmieniłem sposób bycia
W bezpieczny plan,
Nie poznasz prawdy dziś to żaden wstyd.

A dziś zmieniłem wyraz twarzy i cały plan,
Nie poznasz mnie i wiesz to żaden wstyd.
Już dziś zmieniłem sposób bycia
W bezpieczny plan,
Nie poznasz prawdy dziś to żaden wstyd.

A dziś zmieniłem wyraz twarzy i cały plan,
Nie poznasz mnie i wiesz to żaden wstyd.
Już dziś zmieniłem sposób bycia
W bezpieczny plan,
Nie poznasz prawdy dziś to żaden wstyd.

Cały plan.
Ta ta ta, ta ta ta,
Ta ta ta, ta ta ta,
Ta ta ta, ta ta ta, ta,
Ta ta ta, ta ta ta.
Cały plan.
Ta ta ta, ta ta ta,
Ta ta ta, ta ta ta,
Ta ta ta, ta ta ta, ta,
Ta ta ta, ta ta ta.

UBIJĘ, USIEKĘ

Zakopower

Kolegów mi nie wybiera nikt
Kolegów mi nie wybiera nikt
A ich twarze
Są z wyrazem

A kto nie z nami to przeciw nam
A kto nie z nami to przeciw nam
Komuś zbrata
Z końca świata

Już ani kroku sam
W geście, w każdej z bram
Zawsze kogoś znam
I nie mam wyjścia

Ubiję, usiekę
Tego kto tu stał
I nie tupał razem ze mną
Wtedy kiedym grał

Ubiję, usiekę
Kto nie tupnął raz
Kto nie tańczył razem z nami
Ten będzie się bał

Wystarczy że spojrzysz na nas źle
Wystarczy że spojrzysz na nas źle
Bo szanujesz
Ból poczujesz

Nie mamy już do stracenia nic
Nie mamy już do stracenia nic
Głośno krzyczę
Przez ulicę

Już przyszedł na to czas
By poniosło nas
Byś zatańczył tak
Jak ci zagram

Ubiję, usiekę
Tego kto tu stał
I nie tupał razem ze mną
Wtedy kiedym grał

Ubiję, usiekę
Kto nie tupnął raz
Kto nie tańczył razem z nami
Ten będzie się bał

Ubiję, usiekę
Tego kto tu stał
I nie tupał razem ze mną
Wtedy kiedym grał

Ubiję, usiekę
Kto nie tupnął raz
Kto nie tańczył razem z nami
Ten będzie się bał

Ubiję, usiekę
Tego kto tu stał
I nie tupał razem ze mną
Wtedy kiedym grał

Ubiję, usiekę
Kto nie tupnął raz
Kto nie tańczył razem z nami
Ten będzie się bał

UBRANIE NA PODŁODZE

Effect

Za oknami mroźna noc,
U mnie w domu ciepły koc,
Chodź, a ja pokażę ci
Coś, czego nie widział nikt.
Każda mała ma dziś chęć,
Bo poniżej zera rtęć,
Ja rozgrzeję ciebie dziś.
Nikt już nie wie, co to wstyd,

Jej ubranie na podłodze,
Dłużej czekać już nie mogę,
Kiedy w końcu to się stanie,
Gdy poczujesz mnie, kochanie.
Coraz bliżej ciało ciała,
Jesteś taka słodka, mała, aa!

Bo póki jesteś młody,
Bóg trochę dał urody,
Rozkładaj pannom nogi
I nie wstydź tego się.
I choć powiedzą „zdrajca,
Kobiecych łez wciąż sprawca”,
To jest w tych słowach racja
Kiedyś przekonasz się.

Bo póki jesteś młody,
Bóg trochę dał urody,
Niech panny robią lody,
Ty nie wstydź tego się.
Bo to nie ciężka praca,
Wśród kobiet się obracać.
To jest w tych słowach racja
Kiedyś przekonasz się.

Tak czasami plącze los,
Że kobiety zmieniasz wciąż.
Nie da tamta, no to co
Z inną można spędzić noc!
Tak historia toczy się,
Co dzień grasz w miłosną grę
I od nocy, aż do rana
Zawsze śpiewka jest ta sama.

Jej ubranie na podłodze,
Dłużej czekać już nie mogę,
Kiedy w końcu to się stanie,
Gdy poczujesz mnie, kochanie.
Coraz bliżej ciało ciała,
Jesteś taka słodka, mała, aa!

Bo póki jesteś młody,
Bóg trochę dał urody,
Rozkładaj pannom nogi
I nie wstydź tego się.
I choć powiedzą „zdrajca,
Kobiecych łez wciąż sprawca”,
To jest w tych słowach racja
Kiedyś przekonasz się.

Bo póki jesteś młody,
Bóg trochę dał urody,
Niech panny robią lody,
Ty nie wstydź tego się.
Bo to nie ciężka praca,
Wśród kobiet się obracać.
To jest w tych słowach racja
Kiedyś przekonasz się.

Jej ubranie na podłodze,
Dłużej czekać już nie mogę,
Kiedy w końcu to się stanie,
Gdy poczujesz mnie, kochanie.
Coraz bliżej ciało ciała,
Jesteś taka słodka, mała, aa!

Bo póki jesteś młody,
Bóg trochę dał urody,
Rozkładaj pannom nogi
I nie wstydź tego się.
I choć powiedzą „zdrajca,
Kobiecych łez wciąż sprawca”,
To jest w tych słowach racja
Kiedyś przekonasz się.

Bo póki jesteś młody,
Bóg trochę dał urody,
Niech panny robią lody,
Ty nie wstydź tego się.
Bo to nie ciężka praca,
Wśród kobiet się obracać.
To jest w tych słowach racja
Kiedyś przekonasz się.

UCHWYĆ WIATR

Uchwyć wiatr, który masz w jasnych włosach
Poznaj smak, jaki ma ranna rosa
Niech ci podpowie las - może nadszedł czas?
Niech zaszumi ci kaliną, zarumieni się maliną
Świtu blask, słońca dzień, nocy cień

Uchwyć wiatr, uchwyć wiatr w swoje dłonie
Niebo lśni w oczach twych, w cieniu powiek
Niech zaśpiewa ptak, niech ci powie wiatr
Niech zaszumi ci leszczyną, zaczerwieni jarzębiną
Świtu blask, słońca dzień, nocy cień

Uchwyć wiatr, uchwyć wiatr o poranku
Przytul cień, który siadł już na ganku
I z marzeniem idź, bo się spełni dziś
Zapachnie fiołkami, wynagrodzi stokrotkami
Właśnie dziś, właśnie dziś, właśnie dziś

UCIEKAJ MOJE SERCE

Seweryn Krajewski

Gdzieś w hotelowym korytarzu,
Krótka chwila.
Splecione ręce gdzieś na plaży,
Oczu błysk.
Wysłany w biegu krótki list,
Stokrotka śniegu dobra myśl.
To wciąż za mało,
Moje serce, żeby żyć.

Uciekaj skoro świt,
Bo potem będzie wstyd.
I nie wybaczy nikt,
Chłodu ust, twych.

Deszczowe wtorki,
Które przyjdą po niedzielach.
Kropelka żalu,
Której winien jesteś ty.
Nieprawda, że tak miało być,
Że warto w byle pustkę iść.
To wciąż za mało,
Moje serce, żeby żyć.

Uciekaj skoro świt,
Bo potem będzie wstyd.
I nie wybaczy nikt.
Chłodu ust, braku słów.

Uciekaj skoro świt,
Bo potem będzie wstyd.
I nie wybaczy nikt.
Chłodu ust, twych.

Odloty nagłe i wstydliwe,
Niezabawne.
Nic niewiedzący,
A zdradzony pies, czy miś.

Żałośnie chuda kwiatów kiść,
I nowa złuda, nowa nić.
To wciąż za mało,
Moje serce, żeby żyć.

Uciekaj skoro świt,
Bo potem będzie wstyd.
I nie wybaczy nikt.
Chłodu ust, braku słów.
Uciekaj skoro świt,
Bo potem będzie wstyd.
I nie wybaczy nikt.
Chłodu ust, twych.

UCIEKAJ, UCIEKAJ

Skaldowie

Uciekaj, uciekaj, bo cię wiatr zatrzyma.
Uciekaj, uciekaj, bo cię deszcz zatrzyma.
Znów chmury na niebie, daleko do ciebie,
Hej, daleko do ciebie.

Uciekaj, uciekaj, bo cię wiatr zatrzyma.
Uciekaj, uciekaj, bo cię mgła zatrzyma.
Już nocka na niebie, jak ja znajdę ciebie?
Hej, jak ja znajdę ciebie?

Uciekaj, uciekaj, bo cię wiatr zatrzyma.
Uciekaj, uciekaj, bo cię śnieg zatrzyma.
Słoneczko na niebie, jak blisko do ciebie?
Hej, jak blisko do ciebie?

Słoneczko na niebie, jak blisko do ciebie?
Hej, jak blisko do ciebie?

UCIEKAJĄC PRZED M.

Łzy

Noc okrywa mnie swoim ciemnym kocem
Tylko księżyc chce być teraz moim kochankiem
Nocny chłód przenika mnie aż do kości
Nasze dłonie przewiąże dzisiaj wstęga nienawiści

Tak! Uciekaj Tak! Zostaw mnie
Odejdź i zabierz ze sobą swoje potępienie

Twoja dłoń wygląda jakby dotknęła śmierci
W deszczu smutków topisz teraz swoje oczy
Dzisiaj wiesz, że wszystko jest ulotne
Więc dlaczego uciekasz w otchłań przed swoją miłością?

Tak! Uciekaj Tak! Zostaw mnie
Odejdź i zabierz ze sobą swoje potępienie

UCIEKAM OD ŻONY

Effect

Och jak mnie boli głowa,
A z boku znowu ona
Ciągle w swych farmazonach topi się.
Już dłużej nie wytrzymam
I gdzie tu moja wina,
Choć kiedyś ta dziewczyna, inne nie.

Kobieto weź ogarnij się,
Za chwilę tu nie będzie mnie, jeijee!

Ja wychodzę z domu
Ciemną nocą po kryjomu,
Uciekam od żony,
Jej gadaniem już znudzony.
Jadę na Milano
Poflirtować z młodą panną,
Bo, gdy nie ma ciebie,
Jestem jakby w młodym niebie.

Ja wychodzę z domu
Ciemną nocą po kryjomu,
Uciekam od żony,
Jej gadaniem już znudzony.
Jadę na Milano
Poflirtować z młodą panną,
Bo, gdy nie ma ciebie,
Jestem jakby w młodym niebie.

Już zaraz chyba skonam,
Nade mną ciągle ona,
Jak zwierzę rozwścieczona mówi, że:
To wszystko moja wina,
A ona cud dziewczyna,
Monolog swój zaczyna, dręcząc mnie.

Kobieto weź ogarnij się,
Za chwilę tu nie będzie mnie, jeijee!

Ja wychodzę z domu
Ciemną nocą po kryjomu,
Uciekam od żony,
Jej gadaniem już znudzony.
Jadę na Milano
Poflirtować z młodą panną,
Bo, gdy nie ma ciebie,
Jestem jakby w młodym niebie.

Ja wychodzę z domu
Ciemną nocą po kryjomu,
Uciekam od żony,
Jej gadaniem już znudzony.
Jadę na Milano
Poflirtować z młodą panną,
Bo, gdy nie ma ciebie,
Jestem jakby w młodym niebie.

Ja wychodzę z domu...
z domu... z domu... z domu... z domu... z domu... z domu...

Ja wychodzę z domu...
z domu... z domu... z domu... z domu... z domu... z domu...

Ja wychodzę z domu
Ciemną nocą po kryjomu,
Uciekam od żony,
Jej gadaniem już znudzony.
Jadę na Milano
Poflirtować z młodą panną,
Bo, gdy nie ma ciebie,
Jestem jakby w młodym niebie.

Ja wychodzę z domu
Ciemną nocą po kryjomu,
Uciekam od żony,
Jej gadaniem już znudzony.
Jadę na Milano
Poflirtować z młodą panną,
Bo, gdy nie ma ciebie,
Jestem jakby w młodym niebie.

UCZĘ SIĘ ŻYĆ

Czerwone Gitary

Tak jak drodze potrzebny lotny wiatr,
Jak ulicy śródmiejski krzyk,
Jak zwierciadłu potrzebne światło dnia,
Mnie potrzebny twój każdy świt.

Jak nadziei potrzebny czasem list,
Jak podróży potrzebny kres,
Jak jesieni gubiący słońce liść,
Mnie potrzebny twój każdy zmierzch.

Uczę się żyć, uczę się żyć,
Uczę się żyć przy tobie.
Uczę się żyć, uczę się żyć,
Uczę się żyć dla ciebie.

Jak obłokom potrzebny ptaków klucz
I jak słońcu potrzebny cień,
Tak jak ludziom potrzebne piękno róż,
Mnie potrzebny twój każdy dzień.

Tak jak wiośnie potrzebna zieleń drzew,
Tak jak ziemi potrzebny kłos,
Tak jak rzece potrzebny drugi brzeg,
Mnie potrzebne, twój dzień i noc.

Uczę się żyć, uczę się żyć,
Uczę się żyć przy tobie.
Uczę się żyć, uczę się żyć,
Uczę się żyć dla ciebie. O!

UCZUCIE STARE JAK ŚWIAT

Andrzej Rosiewicz

Uczucie stare jak świat tak nam bliskie
Jeśli się je ma, ma się wszystko
Niełatwo szukać go a trzeba znaleźć
Nie wolno spieszyć się a czasu mało tak.

Uczucie stare jak świat wszystkim znane
Mimo licznych prób niesłychane
Rozpala serca nam, dodaje skrzydła
Poluje każdy nań, zastawia sidła.

Uczucie stare jak świat zawsze w modzie
Mimo swoich lat wiecznie młode
To miłość, to miłość, to miłość jest
I cały życia sens to miłość jest
Bo dziś wybrałaś mnie.

Uczucie stare jak świat a wciąż nowe
Wszyscy chcą je mieć choć przez moment
Czasami wiele lat cierpliwie czekać
Nie skarżąc się na los, a ono zwleka tak.

Uczucie stare jak świat zawsze w modzie
Mimo swoich lat wiecznie młode
To miłość, to miłość, to miłość jest
I cały życia sens to miłość jest
Bo dziś wybrałaś mnie.

UCZYŁAŚ MNIE

Uczyłaś mnie pogody ducha
Radziłaś się radośnie śmiać
A teraz mi już tyle chwil
Uciekło w smutek, w dzień bez jutra

Uczyłaś jak się z życiem godzić
Jak z losem się za barki brać
A mnie to jakoś nie wychodzi
Nie umiem, nie mogę, choć chciałbym tak żyć.

Uczyłaś mnie by znaleźć przystań
Zwątpieniu nie poddawać się
Znalazłem więc nie poddam się
Choć wiem, że ciebie nie odzyskam
Już nigdy a ty.

Uczyłaś mnie
Że radość z życia trzeba mieć
Więc teraz w sobie ją odnajdę
Bez ciebie na pewno potrafię też żyć.

strona 1 z 5 <   1 2345  >

Fragment tytułu
lub wykonawca