strona 1 z 31 <   1 234567891011  >

S.O.S.

K&K Studio Singers

Kiedy ta dziwna gra,
Nareszcie skończy się?
Spróbuję spojrzeć wstecz,
I zastanowić się.

Czy warto było tyle lat,
Przez życie razem iść?
Czy trzeba było złość,
Zamieniać wciąż na łzy?

Cokolwiek zrobisz dalej,
Nie usłyszysz S.O.S.
Gdziekolwiek będziesz skarbie,
Ja nie powiem S.O.S.

Dosyć już.
Szkoda łez, moich łez,
Odejdź stąd.

Dosyć już.
Szkoda łez, moich łez,
Odejdź stąd.

Jesteśmy blisko tak,
A tak daleko nas.
Żeby zrozumieć się,
By poznać myśli swe.

Czy warto było tyle lat,
Przez życie razem iść?
Czy trzeba było złość,
Zamieniać wciąż na łzy?

Cokolwiek zrobisz dalej,
Nie usłyszysz S.O.S.
Gdziekolwiek będziesz skarbie,
Ja nie powiem S.O.S.

Dosyć już.
Szkoda łez, moich łez,
Odejdź stąd.

Dosyć już.
Szkoda łez, moich łez,
Odejdź stąd.

Cokolwiek zrobisz dalej,
Nie usłyszysz S.O.S.
Gdziekolwiek będziesz skarbie,
Ja nie powiem S.O.S.

Dosyć już.
Szkoda łez, moich łez,
Odejdź stąd.

Dosyć już.
Szkoda łez, moich łez,
Odejdź stąd.

S.O.S.

Kasia Cerekwicka

heeey uuuh
ooooh

Mam już dość
I udawać dłużej nie potrafię,
Ty i ja
Rozbitkowie na tonącej tratwie.
S.O.S. wołam, lecz
Nikt chyba nie widzi co
Ze mną dzieje się.

Koniec nas
Już na horyzoncie ciemna chmura,
Nie ma szans
Wiem! Tym razem chyba się nie uda.
W deszczu łez moknę, lecz
Nie umiem powiedzieć wprost
Już nie kocham cię.

Bez pożegnania, więc:
Odchodzę, dłużej tak nie wytrzymam
Chcę być znowu szczęśliwa,
Nie mam już sił
Udawać, że coś jest między nami.
Wybacz, nie chcę cię ranić,
Zapomnij mnie.

Sama znów
Na mej wyspie samotności będę
Czuję, że
Dla obojga nas tak będzie lepiej.
Muszę iść nie chcę, byś
Marnował ze mną swój czas,
Swój cenny czas.
hooo…

Bez pożegnania, więc:
Odchodzę, dłużej tak nie wytrzymam
Chcę być znowu szczęśliwa,
Nie mam już sił
Udawać, że coś jest między nami,
Wybacz nie chcę cię ranić,
Zapomnij mnie.

Trochę szkoda nas (szkoda nas)
Nie ma po co trwać
W czymś co dawno się skończyło.
Już nie wróci tamten czas,
Szczęście czeka gdzieś.
Może znów spotkamy je
Na swej drodze,
Więc bez słowa żegnam cię.

Odchodzę, dłużej tak nie wytrzymam,
Chcę być znowu szczęśliwa,
Nie mam już sił
Udawać, że coś jest między nami,
Wybacz nie chcę cię ranić
Zapomnij mnie. (zapomnij mnie)

Odchodzę, dłużej tak nie wytrzymam,
Chcę być znowu szczęśliwa,
Nie mam już sił
Udawać, że coś jest między nami,
Wybacz nie chcę cię ranić
Zapomnij mnie.

SABOTAŻ

Honey

Kolejny raz słyszę strzał w mojej głowie,
Jak długo ciągnąć to mam
Życie na linii ognia.
Wygrana to twój cel,
Choć wojna toczy się codziennie,
Od nowa, od nowa, od nowa.
Od jutra będą znów nowe dni, lepsze dni,
Wierzę w to z całych sił.

Sabotaż to twoja broń, chcesz zniszczyć mnie.
Więc teraz doskonale wiem, w którą stronę chcę biec.
Sabotaż, teraz cofnij się, nie boję się.
Sabotaż to twoja broń więc patrz...
Nie poddam się!

Czym prędzej zmyć muszę to z całej siebie,
Nadal nie słyszysz mnie jak
Niemo krzyczę do ciebie.
Wygrana to twój cel,
Choć wojna toczy się codziennie,
Od nowa, od nowa, od nowa.
Od jutra będą znów nowe dni, lepsze dni,
Wierzę w to z całych sił.

Sabotaż to twoja broń, chcesz zniszczyć mnie.
Więc teraz doskonale wiem, w którą stronę chcę biec.
Sabotaż, teraz cofnij się, nie boję się.
Sabotaż to twoja broń więc patrz...
Nie poddam się!

Nigdy więcej nie żyj za mnie,
Nigdy nie patrz już tak na mnie.
Nigdy więcej nie chcę się bać,
Teraz wszystko mogę przetrwać.

Sabotaż to twoja broń, chcesz zniszczyć mnie.
Więc teraz doskonale wiem,
W którą stronę chcę biec.
Sabotaż, teraz cofnij się, nie boję się.
Sabotaż to twoja broń, więc patrz...
Nie poddam się!

Nigdy więcej nie żyj za mnie,
Nigdy nie patrz już tak na mnie.
Nigdy więcej nie chcę się bać,
Teraz wszystko mogę przetrwać.

Nigdy więcej nie żyj za mnie,
Nigdy nie patrz już tak na mnie.
Nigdy więcej nie chcę się bać,
Teraz wszystko mogę przetrwać.

SACRAMENTO THE BANKS OF SACRAMENTO

Tam, gdzie jest Horn znów wiedzie kurs - z nami razem, z nami razem!
Tam, gdzie jest Horn, przez śnieg i sztorm - z nami razem, razem, hej!

Więc razem! O! Do Kalifornii! O!
Tam złoty jest piach, bo złote dno,
Gdzie urwiska Sacramento!

Tam, gdzie jest Horn, gdzie deszcz i mgła - z nami razem, z nami razem!
Tam, gdzie jest Horn, gdzie nie ma dnia - z nami razem, razem, hej!

Więc razem! O!...

Raz szedłem tam przez setkę dni - z nami razem, z nami razem!
Ze Stanley Port do Frisco Bay - z nami razem, razem, hej!

Więc razem! O!...

Ostatni raz, gdym widział Horn - z nami razem, z nami razem!
Modliłem się o szybki zgon - z nami razem, razem, hej!

Więc razem! O!...

Ten bękart, mat wykończył mnie - z nami razem, z nami razem!
Alem go zmógł, przeżyło się - z nami razem, razem, hej!

Więc razem! O!...

A czarnuch Jim, to pecha miał - z nami razem, z nami razem!
Gdy wiatr go z rei w morze zwiał - z nami razem, razem, hej!

Więc razem! O!...

I minie rok, nim poprzez Sund - z nami razem, z nami razem!
Na Bałtyk znów zawiedzie kurs - z nami razem, razem, hej!

Więc razem! O!...

SACRAMENTO THE BANKS OF SACRAMENTO

Przeminął żagli piękny wiek, hoodah, hoodah! Hoodah, hoodah!
I zamilkł już na morzach śpiew, i na morzach zamilkł śpiew -

"Blow, boys blow for California,
There is plenty of gold, so I've been told
On the banks of Sacramento.

Śpiewali chłopcy - morza dość, hoodah, hoodah! Hoodah, hoodah
Do Sacramento byle dojść, do tych złotych brzegów dojść.

O! Aj-ho! Do Sacramento szli,
By złoty piach garściami brać,
Złoty brzeg jest w Sacramento!

Na strzępy zrywał żagle wiatr, hoodah, hoodah! Hoodah, hoodah!
Wystawił ich do wiatru świat, rzucił ich za burtę świat.

O, Aj, ho!..

Przeminął żagli piękny wiek, hoodah, hoodah, Hoodah, hoodah!
Gdzie Sacramento jest, kto wie? Gdzie to Sacramento jest?

O, Aj, ho! Żeglarze tamtych lat,
Czy któryś z was odnalazł ślad złotej ziemi Sacramento

SACRIFICE

Atlantic

Może to nie jest grzech,
Że chcesz z nią być.
Czujesz zapach jej ciała,
Plącze się u twych drzwi.

Chcesz zabić myśli,
Oszustwo i fałsz.
Chcesz zupełnie zmienić
Zrujnowany twój świat.

Tak, tak, tak…
Czy to jest błąd,
Kiedy wasze serca płoną
I szczęścia chcą?

Więc nie licz ciągle strat,
Przecież jeszcze dziś,
Tli się nadzieja,
Na sto lepszych tych dni.

Więc nie licz ciągle strat,
Już nie licz strat?
Nie licz ciągle strat. O, o tak!

Kiedy miłość trwa,
Choć nie chcesz jej,
Kiedy nie wiesz jak pojąć prawdę,
Nim go spłoszy sen.

Gdy zazdrość płonie,
Chcesz skończyć tę grę,
Lecz czas się dłuży,
Świat wciąż jest we mgle.

Tak, tak, tak…
Czy to jest błąd,
Kiedy wasze serca płoną
I szczęścia chcą?

Więc nie licz ciągle strat,
Przecież jeszcze dziś,
Tli się nadzieja,
Na sto lepszych tych dni.

Więc nie licz ciągle strat,
Już nie licz strat?
Nie licz ciągle strat. O, o tak!

Tak, tak, tak…
Czy to jest błąd,
Kiedy wasze serca płoną
I szczęścia chcą?

Więc nie licz ciągle strat,
Przecież jeszcze dziś,
Tli się nadzieja,
Na sto lepszych tych dni.

Więc nie licz ciągle strat,
Już nie licz strat?
Nie licz ciągle strat. O, o tak!

Więc nie licz ciągle strat.
Więc nie licz ciągle strat.
Więc nie licz ciągle strat.
Więc nie licz ciągle strat.

SAD

Za naszym domem będzie sad.
Za naszym domem będzie sad.
Będziesz sobie mogła tańczyć,
Chodzić boso po trawnikach
Z wrześniem październikiem.

A gdy przyjdzie mroźna zima.
A gdy przyjdzie mroźna zima,
Będą szronem płonąć drzewa
Na obrusie śniegu białym
Świeczki noworoczne.

A gdy przyjdzie pani wiosna.
A gdy przyjdzie pani wiosna,
Będziesz z kwiatów plotła wianki
I śpiewała kołysanki
Razem z kwietniem, majem.

Za naszym domem będzie sad.
Za naszym domem będzie sad.
Będą wszystkie drzewa w sadzie
Razem z dziećmi dorastały
Przez okrągły rok.

SAD WIŚNIOWY

Adam Chrola

Różowo wtedy kwitł wiśniowy sad,
Gdyśmy biegali pośród drzew.
I płatki sypał na nas wiśni kwiat
W wiosenny dzień.

Mieliśmy wtedy po szesnaście lat
I śmiał się do nas cały świat.
Pocałowałaś mnie przez wiśni kwiat,
W wiosenny dzień.

Gałąź różowej wiśni,
Co kwitła w twoim sadzie,
Objęła gałąź wiśni
Co kwitła w mym ogrodzie.
I kwiaty jak w bukiecie
Tuliły się do siebie,
Szeptały coś w sekrecie tobie i mnie.

Ośmielił nas wiśniowy, stary sad,
Przed blaskiem słońca skrył nas w cień.
Pocałowałaś mnie przez wiśni kwiat,
W wiosenny dzień.

A gdyśmy stali pośród starych drzew,
W głębi niewinnych naszych serc,
Śpiewały kwiaty wiśni swoją pieśń,
W wiosenny dzień.

Gałąź różowej wiśni,
Co kwitła w twoim sadzie,
Objęła gałąź wiśni
Co kwitła w mym ogrodzie.
I kwiaty jak w bukiecie
Tuliły się do siebie,
Szeptały coś w sekrecie tobie i mnie.

Gałąź różowej wiśni,
Co kwitła w twoim sadzie,
Objęła gałąź wiśni
Co kwitła w mym ogrodzie.
I kwiaty jak w bukiecie
Tuliły się do siebie,
Szeptały coś w sekrecie tobie i mnie.

SADY O ŚWITANIU

Wawele

Za parę dni
Wszystko wokół wypięknieje
Za parę dni
Za dzień za dwa
Za marzenia, za nadzieje
Świat coś nam da
Odsłoni nam
Białe sady o świtaniu
Odsłoni nam
Wstanie dzień
Świat go odda naszym dłoniom
Powiedz co zrobimy z nim.

Wszystko na co czekamy
Z jutra, jutrzejszych dni
Jego są wszystkie bramy
Wszystkie okna i wszystkie drzwi.

Znów minął rok
Lato znów złuszczyła jesień
Znów minął rok
Gęstnieje mrok
Ciemna noc ku gwiazdom pnie się
Znów minął rok
Za słońca garść
Za zielone liście w maju
Za mokre bzy
Za te dni
Co już nigdy nie wracają
Cały żal mój oddam ci.

Wszystko na co czekamy …

SADY W OBŁOKACH

Spójrz miła, płyną chmury, czy będzie dziś pogodny dzień?
Zaświeci nam słońce, gdy mi powiesz to, co wiem.
Spójrz jeszcze wyżej, gdzie lśni słoneczny, jasny świat.
Na niebie i na ziemi, na niebie i na ziemi,
Na niebie i na zie - mi rozrzuca kwia - ty maj.

Białe sady kwitną nad nami w obłokach.
Białe sady płyną i kołysze je tylko wiatr.

Twe oczy mówią kocham, niebieskie, jasne oczy twe.
I niebo jest blisko, gdy ty jesteś bli - sko mnie.

Dla ciebie kwiaty z nieba, dla ciebie kwiaty z nieba,
Dla ciebie wszystkie kwia - ty na ziemię rzu - ca maj.

SADŹMY RÓŻE

Sadźmy, przyjacielu, róże! Długo jeszcze, długo światu
Szumieć będą śnieżne burze, Sadźmy je przyszłemu latu!

My, odbici z niw rodzinnych, Może ich nie ujrzym kwiatu,
A więc sadźmy je dla innych, Szczęśliwszemu sadźmy światu!

Jakże los nasz piękny, wzniosły! Gdzie idziemy - same głogi;
Gdzieśmy przeszli - róże wzrosły, Więc nie schodźmy z naszej drogi!

Idźmy, szczepmy! Gdy to znuży, Świat wiecznego wypocznienia
Da nam milszy kwiat od róży: Łzy wdzięczności i wspomnienia.

SAFARI NA KOLONIACH

Majka Jeżowska

Kolonie-o-e! E-e-e! To dżungla -o - e! E-e-e!
Kolonie - o - e! E-e-e!

U nas na koloniach w łóżkach ryczą lwy,
Nocą jest safari, kto nie poluje, ten śpi.
U nas na koloniach dżungla nam się śni,
Słonie pod nadzorem szczoteczką pucują swe kły.

O - e! O - e! Dżungla woła cię,
Tu - co drugi Tarzan, wszystkim jeść się chce.
O - e! O - e! Dżungla woła cię,
Chociaż brak bananów, nie jest źle!

U nas na koloniach prawo dżungli jest:
Jeden ma "kokosy", drugi ma długi i cześć!
Jest tu i czarownik - Guru ciemnych sił,
Każdy myśli w dżungli, czy palma odbije mu dziś ...

O - e! O - e! Dżungla woła cię ... ... nie jest źle!

parlando:

"... Kochane pieniążki przyślijcie rodzice! Na koloniach jest fajnie!
Wasza Żyrafa"

Kolonie-o-e! E-e-e! To dżungla -o - e! E-e-e!
Kolonie - o - e! E-e-e!

O - e! O - e! Dżungla woła cię,
Tu - co drugi Tarzan, wszystkim jeść się chce.
O - e! O - e! Dżungla wciąga cię,
Małpa tańczy rocka, słoń zakochał się.

O - e! O - e! Dżungla przygód stu!
Chuda Antylopa sprawdza czystość nóg.
O - e! O - e! Dżungla wciąga nas,
Zawsze niech safari na koloniach trwa.

SAGA O CYGANCE DARII

Maciej Kossowski

Na swoich skrzypkach cygan grał,
W koronach drzew buszował wiatr.
Na niebie gwiazdy srebrzył zmierzch,
Gdy Daria swą nuciła pieśń.

Przyjechał książę z obcych stron
I daje ukłon, bardziej skłon.
Zaginął po niej wszelki ślad
I tylko cygan czekał wciąż.

Na swoich skrzypkach cygan grał
I jej powrotu czekał dnia.

Tak przeminęło wiele dni,
O Darii nie usłyszał nikt.
I tylko wierny cygan wciąż
Dziewczynę opłakiwał swą.

Do dziś na swoich skrzypkach gra,
W koronach drzew buszuje wiatr.

SAGA O CYGANCE DARII

Maciej Kossowski

Na swoich skrzypkach cygan grał,
W koronach drzew buszował wiatr.
Na niebie gwiazdy srebrzył zmierzch,
Gdy Daria swą nuciła pieśń.

Przyjechał książę z obcych stron
I daje ukłon, bardziej skłon.
Zaginął po niej wszelki ślad
I tylko cygan czekał wciąż.

Na swoich skrzypkach cygan grał
I jej powrotu czekał dnia.

Tak przeminęło wiele dni,
O Darii nie usłyszał nikt.
I tylko wierny cygan wciąż
Dziewczynę opłakiwał swą.

Do dziś na swoich skrzypkach gra,
W koronach drzew buszuje wiatr.

SALLY BROWN

Ryczące Dwudziestki

Sally Brown jasna Mulatka,
- Łej, hej, ciągnij go!
Irlandzkiego miała dziadka
- Spłukałem się na Sally Brown!

Sally Brown jest cud kobitą,
Bo pije rum i żuje tytoń.

Już lat siedem, jak znam Sally,
Nigdyśmy nie próżnowali.

Prowadziłem ją pod "Słonia",
Pod "Hawajkę i pod "Konia".

Sally kocha mnie szalenie,
Kiedy pełne mam kieszenie.

Gdy ostatni grosz wyłożę,
To muszę wracać znów na morze.

Sally ma śliczną córeczkę,
Przypomina mnie troszeczkę.

Sally Brown, jasna Mulatka,
Irlandzkiego miała dziadka.
Irlandzkiego miała dziadka.

SALOME

Antonina Krzysztoń

Woda i ognia skry
Jagnię i wilcze kły
Słodka i okrutna
Drapieżna i smutna
Biel i czerń...

We włosach maku kwiat
Stopa wybija takt
Cesarz za mój taniec
Każde me żądanie
Wypełnić chce...

Salome - nad miastem wstaje dzień
Salome - jak struna ciało twe
Jak pnącze powoju
Gdy w zwiewnym swym stroju
dla władcy tańczysz...

Salome - Chrzciciela ściął już kat
Salome - twój uśmiech w powietrzu drga
Wirujesz, szalona,
Twe usta czerwone
Jak krwawa rana...

A rankiem światło dnia
Cesarz swe prawa zna
Cel uświęca kata
Historia po latach
Doceni to...

A gdy u jego wrót
Milczący stanie lud
Powie mu te słowa
Że na misie głowa
To mniejsze zło...

Salome - wciąż tańczysz, jak we śnie
Salome - już widzów coraz mniej
Tylko rój komarów
Dopija z pucharów
Ostatki wina...;

Salome - pobladłaś, wargi drżą
Salome - goście odeszli stąd
W kątku cicho siadasz
Cień na oczy pada
Salome... płaczesz?
Salome... płaczesz?

SALONOWIEC

W Polsce takie są zwyczaje: kto wypina, ten dostaje.
I wiadomo, w co się bawić w jednej chwili,
I śmieszniejsze to niż berek i harakiri.

Salonowiec to taka elegancka zabawa: klaps, klaps z lewa, z prawa,
Argumenty spadają na część ciała intymną,
A wokół bliźni, a wokół bliźni, każdy szczerzy się z miną niewinną, la laj!

Panie starszy! No, co się pan tak patrzy?! Światowe maniery, a walnąłeś pan w nery
U pani zaś rączka mała, lecz się pewnie przykładała, la laj!

Salonowiec to taka elegancka zabawa ... z miną niewinną, la laj!

Księżyc bywa taki dziwny, wyją w człowieku atawizmy,
Podszewka natury chce wyruszyć na żer,
Lecz zwycięża ogłada rodem z wyższych sfer.
Znikają z myśli pazury i zęby, kulturalnie wszystkim patrzy z gęby. la laj!

Salonowiec to taka elegancka zabawa ... z miną niewinną, la laj!

Salonowiec to taka elegancka zabawa: klaps, klaps w imieniu prawa,
Huzia na Józia w takt swojskiej przygrywki,
W imieniu prawa, w imieniu prawa,
Prawa mas do rozrywki. la laj! la laj! la laj! La-a -aj.

SAM NA SAM

Spinakery

Nie żyje mi się źle
przyjaciół wielu mam
Lecz czasem coś na morze gna
Chcę być z wiatrem sam na sam

Znów postawiony grot
A na nim trochę łat
Szeroka przestrzeń woła mnie
I wiatr, mój dobry wiatr

Sam na sam
Z wiatrem sam na sam
I tylko wiatr, ludzie mówię wam
Ja z wiatrem sam na sam

Za rufą uścisk rąk
Przyjaznych twarzy krąg
Przed dziobem pustka, huczy wiatr
Swój monotonny song

Sam na sam...

Bo nieraz bywa że
Chcę sam ze sobą być
I z kłębka myśli właśnie to
Nostalgii ciągnąć nić

Sam na sam...

SAM NIOSĘ ŚWIAT

Dziś niewiele już pamiętam.
Sam idę w słońca kurz,
Zwyczajne zbieram dni.
Ty - najpiękniej bezimienna -
Zostałaś w dźwięku strun,
W zbyt ciężkiej ciszy snu,
W gorącym pulsie krwi.

Sam niosę świat
Który biegł nam do rąk.
Sam wierzę w dzień,
Który był świętem świąt.
Sam chwytam wiatr,
Który wiał prosto w twarz.
Sam czytam wiersz,
Kiedyś mój, kiedyś nasz ...

Gdy oglądam się za siebie,
Niekiedy widzę, jak
Przechodzisz obok mnie.
Ty - czy moja? - nawet nie wiem.
W podróży, w zgiełku dnia,
Gdy parzy byle łza,
Zmyślona ... albo nie ...

Sam niosę świat
Który biegł nam do rąk.
Sam wierzę w dzień,
Który był świętem świąt.
Sam chwytam wiatr,
Który wiał prosto w twarz.
Sam czytam wiersz,
Kiedyś mój, kiedyś nasz ...

SAM WIESZ

Moją ręką napisał ktoś, na tej kartce króciutki wiersz
Świata czasem mam dość, ale czasem mi brak
Trochę czasu bym mógł poukładać swe słowa w świat
Później gumką przezornie starł paradoksu koślawy bieg
Strachem wieje z tych ścian lepiej niech zimna biel
Wchłonie jak ślady sań czarnych liter niezgrabny ścieg

Przecież wybrałeś co masz kartka odbija twą twarz
Przestrzeń przecięta jak rdza w wytartym lustrze
Przecież wybrałeś sam wiesz duszą i ciałem ten grzech
Za który nigdy i nikt nie daje róż

Być poetą to wielka rzecz zatem wielkość nie grozi mi
Kiedyś śnił mi się laur, później tylko się śnił
Wreszcie sczerniał i zbladł zawisł kleksem nad resztą dni
Moją ręką napisał ktoś, na tej kartce króciutki wiersz
Świata czasem mam dość, ale czasem mi brak
Trochę czasu bym mógł poukładać swe słowa w świat

Przecież wybrałeś co masz kartka odbija twą twarz
Przestrzeń przecięta jak rdza w wytartym lustrze
Przecież wybrałeś sam wiesz duszą i ciałem ten grzech
Za który nigdy i nikt nie daje róż

strona 1 z 31 <   1 234567891011  >

Fragment tytułu
lub wykonawca