strona 1 z 49 <   1 234567891011  >

PACYFIK

Sumptuastic

Sen zabiera dzień
Zamknij oczy swe
Będę bliżej twoich miejsc
Noc wtulony w mrok
A na włosach jej rozsypane
Gwiazdy lśnią
Zabierzcie dzień
Zostawcie noc i sen
Zabierzcie dzień
Zostawcie noc zostawcie mnie.

Czy wiesz że ja
Ciągle jeszcze sama chodzę spać
Może w śnie znajdę cię,
I w ramionach twoich zbudzę się.

Nic nie widzę gdy otwieram oczy
Dalej nie ma cię.
Może kiedy zamknę je spowrotem
Będziesz bliżej mnie (bliżej mnie)
Zabierzcie dzień
Zostawcie noc i sen
Zabierzcie dzień
Zostawcie noc zostawcie mnie.

Czy wiesz że ja
Ciągle jeszcze sama chodzę spać
Może w śnie znajdę cię,
I w ramionach twoich zbudzę się.

Czy wiesz że ja
Ciągle jeszcze sama chodzę spać
Może w śnie znajdę cię,
I w ramionach twoich zbudzę się.

PACYFIK ("THE TATTLIN BOB")

Mechanicy Shanty

Kiedy szliśmy przez Pacyfik
- Way, hay, roluj go
Zwiało nam z pokładu skrzynki
Taki był cholerny sztorm

Hej znowu zmyło coś
Zniknął w morzu jakiś gość
Hej policz który tam
Jaki znowu zmyło kram

Zwiało nam z pokładu skrzynki
Pełne śledzia i sardynki
Kosze krabów, beczkę sera
Kalesony oficera

Sieć jeżowców, jedną żabę
Kapitańską zmyło babę
Beczki rumu nam nie zwiało
Pół załogi ją trzymało

Hej znowu zmyło coś
Zniknął w morzu jakiś gość
Hej policz który tam
Jaki znowu zmyło kram

Hej znowu zmyło coś
Zniknął w morzu jakiś gość
Postawcie wina dzban
Opowiemy dalej wam

PADA DESZCZ

Do drzwi puka dzisiaj deszcz
Cały świat mokry jest
I dlatego chcemy wyjść
Taki deszcz, maj i Ty

Pada deszcz, pada deszcz
Wiec na spacer dziś mnie weź
Dzisiaj wieje dzisiaj leje
Ja się śmieję ty się śmiejesz

A pod oknem rynny trzy
Pod rynnami Ja i Ty
Wody wody cała głowa
Nie ugasi tego słowa

Które mówisz mi na ucho
Mokre tak jak całe wszystko
Które mowie Ci na ucho
Mokre tak jak całe wszystko

Pada deszcz.....

PADA DESZCZ

Marek i Agata Strzeszkowscy

Nie odejdę od ciebie,
Nie pokocham innego,
Nie porzucę serca twego, bo kocham cię.
A jednak odjechałaś,
Zostawiłaś, zapomniałaś,
Zostawiłaś serce me, bo nie kochasz mnie.

Pada deszcz, wiosenny pada deszcz,
Dookoła nas liście tak zielenią się.
Idąc tam wspominam tamte dni,
Kiedy ty tak przyrzekałaś mi.

Nie odejdę od ciebie,
Nie pokocham innego,
Nie porzucę serca twego, bo kocham cię.
A jednak odjechałaś,
Zostawiłaś, zapomniałaś,
Zostawiłaś serce me, bo nie kochasz mnie.

Pada deszcz, jesienny pada deszcz,
Dookoła nas liście opadają z drzew.
Idąc tam wspominam tamte dni,
Kiedy ty tak przyrzekałaś mi.

Nie odejdę od ciebie,
Nie pokocham innego,
Nie porzucę serca twego, bo kocham cię.
A jednak odjechałaś,
Zostawiłaś, zapomniałaś,
Zostawiłaś serce me, bo nie kochasz mnie.

Nie odejdę od ciebie,
Nie pokocham innego,
Nie porzucę serca twego, bo kocham cię.
A jednak odjechałaś,
Zostawiłaś, zapomniałaś,
Zostawiłaś serce me, bo nie kochasz mnie.

PADA DESZCZ

La Strada

Tyle było dni,
Tylko naszych chwil,
Wciąż nam nas było mało.
Jak zrozumieć mam
To co nagle tak
Dzisiaj z nami się stało?

Pada deszcz...
Całe niebo ze mną płacze,
Pada deszcz...
To znak zły znak,
Pada deszcz...
Już cię nigdy nie zobaczę,
Pada deszcz...
Utonę we łzach.

Rozpłynąć się,
Stopić się z deszczem chcę,
Za chwilę już
Nie będzie tutaj mnie...

Wszędzie wokół mnie
Twoje ślady więc,
Nie potrafię zapomnieć.
Z każdą chwilą wiem
Coraz lepiej wiem
Nie ucieknę od wspomnień.

Pada deszcz...
Całe niebo ze mną płacze,
Pada deszcz...
To znak zły znak,
Pada deszcz...
Już cię nigdy nie zobaczę,
Pada deszcz...
Utonę we łzach.

Rozpłynąć się,
Stopić się z deszczem chcę,
Za chwilę już
Nie będzie tutaj mnie...

Pada deszcz...
Całe niebo ze mną płacze,
Pada deszcz...
To znak zły znak,
Pada deszcz...
Już cię nigdy nie zobaczę,
Pada deszcz...
Utonę we łzach.

Nie będę teraz
Przed niczym bronić się,
Niech krople deszczu
Zaleją całe ciało me....

Rozpłynąć się,
Stopić się z deszczem chcę,
Za chwilę już
Nie będzie tutaj mnie...

PADA DESZCZ

Akcent

W twych oczach dziewczyno ujrzałem,
Granatu i czerni, zły błysk
O złości twej tyle wiedziałem
Nie lubisz gdy burza nam grzmi.

Za oknem już niebo ściemniało
W kominie rozhulał się wiatr
A dla mnie muzyki za mało
I lubię gdy burza mi gra.

Pada, pada, pada deszcz
Zimne nuty z nieba,
Pada, pada, pada deszcz
W liściach gra i śpiewa

Pada, pada, pada deszcz
Łapie mnie za rękę
Śpiewa, śpiewa, śpiewa deszcz
Deszczową piosenkę.

W jej oczach jest nieba okruszek
Dziewczyno daj rękę i chodź
Ja deszczem wyśpiewać się muszę
Nie ważne czy w dzień czy to w noc

Parasol niech śpi dzisiaj w szafie
Wystarczysz mi ty i ten deszcz
Deszczowych nut w dłonie nałapie
Zaśpiewaj w raz ze mną gdy chcesz

Pada, pada, pada deszcz
Zimne nuty z nieba
Pada, pada, pada deszcz
W liściach gra i śpiewa

Pada, pada, pada deszcz
Łapie mnie za rękę
Śpiewa, śpiewa, śpiewa deszcz
Deszczową piosenkę

Pada, pada, pada deszcz
Zimne nuty z nieba
Pada, pada, pada deszcz
W liściach gra i śpiewa

Pada, pada, pada deszcz
Łapie mnie za rękę
Śpiewa, śpiewa, śpiewa deszcz
Deszczową piosenkę

PADA ŚNIEG

Hania Stach

Kiedy już siwy i Stary Rok
Gubi na drzewach szron
Kiedy już w sobie masz
Zapachy z wielkiej skrzyni świąt

W wannie już pływa świąteczny karp
Balkon się zmienia w las
Tata coś chowa, gdyż
Spotkanie z Mikołajem miał

Pada śnieg
Puszysty śnieg
Lubię patrzeć, gdy
Tak cicho spływa w dół
Pada śnieg
Jak w białym śnie
Mamo, spójrz na świat
Jak z bajki cały jest
Dziś Pan Andersen cieszy się
Bo wszyscy dziećmi stają się

Pada na stada skulonych aut
Na posolony świat
Cieszy się śnieżny pług
Dziś prosto w "Teleekspress" kurs!

Sanki z tornistra sprawdzają się
Choć już w zeszytach śnieg
Krzyknie się - Bałwan! I...
Nikt dzisiaj nie obraża się

Pada śnieg. . .

Bo wszyscy dziećmi są, gdy...

Staje się biel
I łagodzi, co złe
I żal, i gniew
Gerda i Kay
Wyszli z baśni na świat
Topić w nas odłamki szkła

Pada śnieg. . .

Bo wszyscy dziećmi stają się
Dziś Pan Andersen cieszy się
Bo wszyscy dziećmi stają się

PADAM, PADAM

Duet STELA

Mediolan czy radio Toluis,
Budapeszt czy radio Paris.
Gdzie gałkę przekręcę to już,
To już melodia ta brzmi.

Jak mogę tak przed nią się bronię,
A ona nie daje mi żyć,
Też sobie znaleźli Canzone
Posłuchaj sam, nie ma w tym nic,
Tyle, że przyczepia się.

Padam, padam, padam…
Śpiewać muszę czy chcę, czy też nie.
Padam, padam, padam…
Już od rana tym zadręczam cię,
Padam, padam, padam…
Ty się nie smuć ja winę swą znam,
Ale co ja poradzę, jak przestać mam,
Padam, cóż robić, padam…

Choć nie znam piosenki tej słów,
Wciąż nucę ją przez cały dzień.
Zasypiam i wstaję i znów,
I znów chodzi za mną jak cień.

Na miasto wyjść, jedyna rada,
A tu jak na złość pada deszcz,
Więc proszę go żeby nie padał,
Nie padaj chcę uciec stąd gdzieś,
Na to mi, powiada deszcz:

Padam, padam, padam…
Padać muszę czy chcę, czy też nie.
Padam, padam, padam…
Na szybach, kropelkami we mgle.
Padam, padam, padam…
Ty się nie smuć ja winę swą znam,
Ale co ja poradzę, jak przestać mam
Padam, cóż robić, padam…

Padam, padam, padam…
Ty się nie smuć ja winę swą znam,
Ale co ja poradzę, jak przestać mam
Padam, cóż robić, padam…

PADDY DOYLE

Hej a, hej, brać na gejtawy! O!

- Paddy Doyle znowu sprzedał nam pic!

Hej a, hej, brać na gejtawy! O!

- Paddy zrobił nas w konia jak nic.

Buty dziurawe Paddy nam dał;
Widać Paddy interes w tym miał.

Buty dziur, bracie, mająjak ser;
Przyjdzie czas, Paddy zeżre je, hej!

Za ten stary, dziurawy but
Zwiśnie Paddy, hej, z rei jak drut.

Obok Doyle'a zawiśnie nasz kuk,
Stary złodziej, brudas i mruk.

Bosman znowu na wanty nas gna;
No to pluj z góry na tego psa!

PADDY I WIELORYB

Cztery Refy

O, Paddy Maloney w Irlandii gdzieś żył
I żyłby tak dalej i whisky swą pił.
Szalony pomysł nagle wpadł mu do łba
Żeby na wieloryby wyruszyć gdzieś w świat.
-Wielorybów, cholera, zachciało się mu.

Nigdy przedtem na morzu nie sprawdził swych sił,
Nigdy jeszcze nie pływał, nie znał żagli ni lin.
Zostawił Irlandię i na statek wsiadł,
Nie mógł nawet przypuszczać, co spotka go tam.
-Wielorybów, cholera, zachciało się mu.

Mijały tygodnie, w morzu wlecze się czas,
Aż nagle zobaczył wielkie cielsko wśród fal.
"Widzę go, jest tak wielki, że może mnie zjeść."
Szybko podbiegł do masztu i na reje chciał wleźć.
-Wielorybów, cholera, zachciało się mu.

W kilka chwil był na topie, drżąc trzymał się want.
"Nic mi teraz nie zrobi, dobre miejsce tu mam."
Nagle szkwał, wielki przechył, krzyk w górze. i co?
Prosto w paszczę walenia wpadł Paddy Maloney.
-Wielorybów, cholera, zachciało się mu.

W jego brzuchu nasz Paddy prawie pół roku tkwił,
Przyzwyczaić się musiał, nie odważył się wyjść.
Aż pewnego poranka waleń zakaszlał zdrowo
I milę w powietrzu leciał Paddy nad wodą.
-Wielorybów, cholera, zachciało się mu.

Teraz Paddy na lądzie bezpieczny i zdrów.
Nigdy więcej na morze nie wybierze się już.
Nie ma mowy, by kiedyś popłynąć chciał łodzią.
"Pójdę w morze, gdy będzie kursował tam pociąg."
-Wielorybów, cholera, mam dosyć i już!
-Wielorybów, cholera, mam dosyć i już!

PADDY LAY BACK

Mechanicy Shanty

W grudniowy dzień o świecie wcześnie rano
Gdy forsa moja poszła Bóg wie gdzie
A w głowie mocno mi szumiało
Do portu szedłem, by zaciągnąć się

Paddy lay back, hej pospiesz się
Włóż drelichy, chwyć kabestan i pchaj go
Bądź twardym, silnym i odważnym
Do Valparaiso płynie się przez Horn

Do pracy rąk jak zwykle było mało
Wiec boss na listę szybko wciągnął mnie
Można było płynąć gdzie się chciało
Do Francji, do Frisco i do Belm

Z zaliczką w garści wziąłem kurs na miasto
Knajpa, panienki cały dzień
cudem dowlokłem się na "Hotspur"
By rano znów na morzu zbudzić się

O świecie głos bosmana wołał żywo
Wstawajcie lenie, ruszcie zadki swe
Niejeden spojrzał wtedy krzywo
Klnąc po cichu ciężkie życie psie

(Gdy pierwszy raz ujrzałem ich na rei
Każdy miał w kieszeni ostry nóż
Tylu włóczęgów i złodziei
Nie widziałem na raz dawno już

Byli tam Holendrzy i Rosjanie
Wesoły kogut z Francji był tam też
Języków całe pomieszanie
Lecz na wezwanie wnet zgłosili się)

Marzę o tym, by być teraz w "Jolly saillor"
Pić piwo i z Kasią bawić się
Lecz gdy gwizdek zadźwięczał ostrym trelem
W rękaw otarłem słoną łzę

(Na wachcie wciąż myślałem o butelce
Wiedziałem, że w mej skrzyni gdzieś tam jest
Do niej tylko rwały się mi ręce
by choć na chwilę skrócić męki me

Kiedy wreszcie wypito cztery szklanki
Jak burza do kubryku wpadłem wnet
tym większe stały się me męki
Bo flaszki nie było już na dnie)

Zwrotek w nawiasach nie ma w wykonaniu zespołu.

PAGAJOWY BLUES

Znałem babę, którą czekoladką zwali
Czarna była i gorącą miała krew
Ruscy marynarze o nią się strzelali
Ona mnie wolała zamiast negrów trzech

Pagajowy blues, pagajowy czas
Krzepki, zdrowy pagajowy blues
Pagajowy czas

Do pagaja filozofii nie potrzeba
Do pagaja trochę sił i więcej nic
Pagaj w ręku jest jak odrobina nieba
Do pagaja nawet babie nie jest wstyd

Pagajowy blues, pagajowy czas
Krzepki, zdrowy pagajowy blues
Pagajowy czas

PAJACYK

Alibabki

Na na na na na…
Na na na na na na…

Dostałam pajacyka na nowy rok,
Pajacyk nóżką fikał w przód, w tył i w bok.
Strasznie miły był i cieszyło bardzo mnie,
Że pajacyk tańczy jak ja chcę, jak ja chcę.
La la la la la la la la la la la la la…
Że pajacyk tańczy jak ja chcę.
Na na na na na na…

I wszystko było cacy, aż nagle trzask
Rozkoszny mój pajacyk ze ściany zlazł
I tam gdzie on był tam przywiesił zręcznie mnie
I dziś muszę tańczyć jak on chce, jak on chce.
La la la la la la la la la la la la la…
I dziś muszę tańczyć jak on chce, uuu.

Chłopczyka pajacyka mieć
Miła rzecz i puenta nie wynika
Stąd wielka, lecz,
Gdy się go już ma zapamiętać warto to,
Że należy krótko trzymać go, trzymać go.
La la la la la la la la la la la la la…
Że należy krótko trzymać go...

Na na na na na na…
Na na na na na na na…
Na na na na na na…
Na na na na na na na…

PALI SIĘ

Idzie młody chłopak, długi jako sosna.
Hej, niejedno dziewczę rade by go poznać.
Hej, niejedno dziewczę po takiego sięgnie,
zęby mu się błyszczą, oczy jak dwa węgle.

Pali się, pali się, oj pożar, pożar
Pali się, pali się, widać wola boża.
Pali się, pali się, wzdłuż, wszerz i w poprzek.
Pali się, oj pali się, no i bardzo dobrze.

Stoi młode dziewczę, serce ma jak hubka,
tak by się paliła do samego przódka.
Stoi jak ta lilia, innym sprawom obca,
tak by się paliła do młodego chłopca.

Pali się, pali się, oj pożar, pożar
Pali się, pali się, widać wola boża.
Pali się, pali się, wzdłuż, wszerz i w poprzek.
Pali się, oj pali się, no i bardzo dobrze.

Nigdy by się obcy ludzie nie poznali,
gdyby nie to coś tam, co się tak w nich pali.
Jeśli ich coś łączy, to się bierze z tego,
że się coś w nich wciąż tam, pali do drugiego.

Pali się, pali się, oj pożar, pożar
Pali się, pali się, widać wola boża.
Pali się, pali się, wzdłuż, wszerz i w poprzek.
Pali się, oj pali się, no i bardzo dobrze.

PALOMA

Gdy ciemność się robi i mrok zapada dokoła, dokoła,
Ja biorę gitarę i śpiewam piosenkę Paloma.

Paloma, Paloma, jak cudnie melodia ta płynie,
Paloma, Paloma, ja śpiewam o swojej dziewczynie.

Gdy po raz pierwszy ujrzałem ja ciebie, dziewczyno,
Od razu wiedziałem, że będziesz ty moją jedyną.

Jak kwiaty pachnące, co rosną na łące wysoko,
Tak miłość zapuszcza w mym sercu korzenie głęboko.

PALOMA

Gdy cię po raz pierwszy ujrzałem ty moja dziewczyno
To zaraz wiedziałem że będziesz ty moją jedyną
Bo oczy masz piękne jak księżyc, jak gwiazdy na niebie
Gdy patrzę w twe oczy tak bardzo bym śpiewał dla ciebie

Paloma, Paloma jak pięknie melodia ta płynie
Paloma, Paloma ja śpiewam o swojej dziewczynie
Paloma, Paloma jak pięknie melodia ta płynie
Paloma, Paloma ja śpiewam o swojej dziewczynie.

Przy blasku księżyca szedł chłopak z dziewczyną daleko
W ich piersiach w ich sercach gorąco miłością się piekło
Te dzwięki kojące nięch płyną po łące szeroko
Ma miłość w twym sercu wyryta cholernie głęboko.

Paloma, Paloma jak pięknie melodia ta płynie ...

PALOMA BLANCA

Tak daleko stąd i blisko
Ścieżka marzeń wiedzie nas
W snów niezwykłe widowisko
Niedostępne nam za dnia

Wraca dawno zapomniana
Baśń niezwykła z mądrych ksiąg
I gołąbka jak śnieg biała
Leci prosto do mych rąk.

Una Paloma Blanca
Piękna jak o tobie myśl
Una Paloma Blanca
Zaprasza mnie w twoje sny
Ufajmy jej nim spłoszy ją dzień.

Po młodzieńcze ideały
Wyruszamy w drogę znów
Choć nam żal gołąbki białej
I tych nierealnych snów.

W ogień poszły twoje listy
W zapomnienie tyle słów
Z oczu jeszcze łzy nie wyschły
A już brak mi ciebie znów

Una Paloma Blanca…

Kłótnia ta nieprzemyślana
Jak z jasnego nieba grom
Wracaj więc gołąbko biała
Pojednaniem naszym bądź.

Una Paloma Blanca
Piękna jak o tobie myśl
Una Paloma Blanca
Zaprasza mnie w twoje sny
Ufajmy jej
Nim spłoszy ją dzień.

PALTO

Bez Jacka

Śmiech ze łzami pomieszany,
Ileż w tobie niepokoju,
Znowu dziś na śnieg wybiegłaś,
Weź przynajmniej palto swoje.
Pyłem śnieżnym przyprószona
Natychmiast mi się wydałaś
Taka cicha i bezbronna,
W wielkim świecie taka mała.

Zobacz! Kończy się przedmieście,
Las wyrasta bezszelestnie,
W pstrych wiewiórek krzątaninie
Palto, palto załóż wreszcie.

Kto to widział tak po śniegu,
W przedwieczornym mrozie biegać
W samym tylko cienkim swetrze,
W samych letnich pantofelkach.
A już nogi ci się plączą,
Włosy okrywają szronem,
Pewnie jutro bedziesz znowu,
Znowu przeziębiona.

Zobacz! Kończy się przedmieście,
Las wyrasta bezszelestnie,
W pstrych wiewiórek krzątaninie
Palto, palto załóż wreszcie.

Aaa, aaa, aaa, aaa, aaa, aaa
Aaa, aaa, aaa, aaa, aaa, aaa

Zobacz! Kończy się przedmieście,
Las wyrasta bezszelestnie,
W pstrych wiewiórek krzątaninie
Palto, palto załóż wreszcie.

Staniesz, oprzesz się o drzewo,
Sen nadejdzie nieproszony,
A las woła palto!

Aaa, aaa, aaa, aaa, aaa, aaa
Aaa, aaa, aaa, aaa, aaa, aaa

Zobacz! Kończy się przedmieście,
Las wyrasta bezszelestnie,
W pstrych wiewiórek krzątaninie
Palto, palto załóż wreszcie.

PAŁAC

W biednym mieście w biednym kraju
Stoi pałac z kamienia gmach
W imię miłości i pokoju ktoś zbudował go
Za wyrządzone zło

Nasz pałac nauki
Nasz pałac kultury i sztuki

Wielki człowiek tego chciał
By z kamienia stanął gmach
Budowali go on cieszył się
Nikt nie spytał się, czy ktoś go chce

Wielki pałac na wielkim placu
Wielki pałac nikt nie chce pałacu

PAŁACYK MICHLA

Pałacyk Michla, Żytnia, Wola
Bronią się chłopcy od Parasola
Choć na tygrysy mają visy
To warszawiaki, fajne chłopaki są

Czuwaj wiaro i wytężaj słuch
Pręż swój młody duch, pracując za dwóch
Czuwaj wiaro i wytężaj słuch
Pręż swój młody duch jak stal

Każdy chłopaczek chce być ranny
Sanitariuszki - morowe panny
I gdy cię kula trafi jak
Poprosisz pannę - da ci buziaka w nos

Z tyłu za linią dekowniki
Intendentura, różne umrzyki
Gotują zupę, czarną kawę
I tym sposobem walczą za sprawę - hej!

Za to dowództwo jest morowe
Bo w pierwszej linii nadstawia głowę
A najmorowszy z przełożonych
To jest nasz Miecio w kółko golony - hej!

Wiara się bije, wiara śpiewa
Szkopy się złoszczą, krew ich zalewa
Różnych sposobów się imają
Co chwila szafę nam posuwają - hej!

Lecz na nic szafa i granaty
A każdym razem dostają baty
I co dzień się przybliża chwila
Że zwyciężymy! i do cywila - hej!

strona 1 z 49 <   1 234567891011  >

Fragment tytułu
lub wykonawca