strona 1 z 4 <   1 234  >

FABRYKA MAŁP

Lady Pank

Ktoś łapie mnie i zaciska palce,
Na gardle tak, że aż tracę dech.
Zabijam go po morderczej walce,
Budzę się i gdzie już jestem wiem.

Fabryka małp, fabryka psów,
Rezerwat dzikich stworzeń.
Zajadłych tak, że nawet Bóg,
I Bóg im nie pomoże.

Miliony głów, łap w pazury zbrojnych,
Gotowych do walk o byle co.
Dookoła wre stan totalnej wojny,
Zabijam się to jedyny sport.

Fabryka małp, fabryka psów,
Rezerwat dzikich stworzeń.
Zajadłych tak, że nawet Bóg,
I Bóg im nie pomoże,
Nie pomoże,
Nie pomoże.

Gdzie spojrzę dookoła dżungla.
Gdzie spojrzę dookoła dżungla.
Dżungla, dżungla.
Otwieram drzwi i znów dzień, jak co dzień,
Donośny huk stu i więcej dział.
Coś dzieje się wciąż na bliskim wschodzie,
Za progiem znów mój normalny świat.

Fabryka małp, fabryka psów,
Rezerwat dzikich stworzeń.
Zajadłych tak, że nawet Bóg,
I Bóg im nie pomoże.

Fabryka małp, fabryka psów,
Rezerwat dzikich stworzeń.
Zajadłych tak, że nawet Bóg,
I Bóg im nie pomoże.

FAJDULI

Każda ładna krakowianka Fajduli, fajduli, faj
Ma fartuszek po kolanka Fajduli, fajduli faj

A spódniczkę jeszcze wyżej...
Żeby chłopcom było bliżej...

A gdy idzie do kościoła...
Pełno chłopców ma dokoła...

Na jednego zerknie oczkiem...
A drugiego trąci boczkiem...

Z trzecim pójdzie do kawiarni...
Z czwartym pójdzie do sypialni...

A piątemu da buziaka...
A szóstemu da kopniaka...

Każda ładna krakowianka...
Ma fartuszek nie ma wianka...

FAJKA, JAJKA I JAMAJKA

Casus

Takie samo słońce a jak różnie świeci,
Na całym świecie mleko piją dzieci.
Zielone liście mają wszystkie drzewa,
Na całym świecie człowiek sobie śpiewa.

Fajka, jajka i Jamajka,
Fajka, jajka i Jamajka,
Fajka, jajka i Jamajka,
Fajka, jajka i Jamajka.

Wszyscy ludzie mają tylko jedno serce,
Kropla po kropelce i już po butelce.
Ta sama czerwień płynie z każdej rany,
Na całym świecie gramy i śpiewamy.

Fajka, jajka i Jamajka,
Fajka, jajka i Jamajka,
Fajka, jajka i Jamajka,
Fajka, jajka i Jamajka.

Polak tańczy polkę, Polka tańczy polkę,
Świąteczne jajka lepsze niż Jamajka.

Fajka, jajka i Jamajka,
Fajka, jajka i Jamajka,
Fajka, jajka i Jamajka,
Fajka, jajka i Jamajka.

FAJNE WESELE

Zespół Massive

Dzisiaj na tej sali jest fajne wesele,
Dzisiaj na tej sali jest fajne wesele,
Dlatego witamy gości tutaj wiele,
Dlatego witamy gości tutaj wiele.

Gości tutaj wiele i jedzenia wkoło,
Gości tutaj wiele i jedzenia wkoło,
No i gra wam zespół, by było wesoło,
No i gra wam zespół, by było wesoło.

Jedzcie goście, jedzcie, łyżkami machajcie,
Jedzcie goście, jedzcie, łyżkami machajcie,
Wódką popijajcie i głośno śpiewajcie,
Wódką popijajcie i głośno śpiewajcie.

Teraz posłuchajcie, co wam zaśpiewamy,
Teraz posłuchajcie, co wam zaśpiewamy,
Jakich my muzyków dziś na scenie mamy,
Jakich my muzyków dziś na scenie mamy.

Nasza wokalistka to dziewczyna zdolna,
Nasza wokalistka to dziewczyna zdolna,
Na każdej imprezie chłopaków podgląda,
Na każdej imprezie chłopaków podgląda.

Ten nasz perkusista, chłopak ładny, duży,
Ten nasz perkusista, chłopak ładny, duży,
Na każdym weselu gorzała mu służy,
Na każdym weselu gorzała mu służy.

A nasz gitarzysta ma ładną gitarę,
A nasz gitarzysta ma ładną gitarę,
Na każdym weselu ma dziewczynek parę,
Na każdym weselu ma dziewczynek parę.

A nasz wokalista, chłopak ulubiony,
A nasz wokalista, chłopak ulubiony,
On jest tutaj panem, bo jeździ Tarpanem,
On jest tutaj panem, bo jeździ Tarpanem.

Chcemy państwu życzyć wszystkiego dobrego,
Chcemy państwu życzyć wszystkiego dobrego,
Udanej zabawy, a także smacznego,
Udanej zabawy, a także smacznego.

FAJNIE, ŻE JESTEŚ

Wilki

Fajnie, że jesteś,
ciągle dzieckiem,
tak jak ja.

Szukasz wiary,
wierzysz w czary,
tak samo jak ja.

Przy ognisku,
wiesz już wszystko,
a za dnia:

Mój jasny wieszczu
giniesz w mieście,
płoniesz jak ćma.
Tak fajnie, że jesteś,
aniołem w tym mieście,
bez wiary i szans.

Ochronię twe serce,
i zmienię to miejsce,
jeśli szansę mi dasz.

Źli odejdą,
dobrzy przyjdą,
jak przychodzę ja.

Mój jasny wieszczu,
otwórz swe serce,
niech kołysze nas wiatr.

Mój krzyk w twym sercu obudzi
moc wiary w nas,
w nich przeznaczenia,
los tajemnice,
zapomnianych słów,
wspólny kres,
najpiękniejszej z dróg.

FAJNY BIUST

Drossel

C'mon, c'mon.

To było latem,
Kiedy po mieście moim „cabrio” się bujałem,
Cię ujrzałem.
Obcisła bluzka, krótkie mini i ten biust,
Na twym punkcie oszalałem.

Here we go again!

Od dziś, od dziś, od dzisiaj w moich myślach ty,
Tylko ty, o tobie marzę,
To co mam w spodniach, tobie pokażę.
O tobie skarbie wszyscy mówią w mieście,
Pokazać mogę ci co umiem jeszcze.

Już taki jestem, aż głowa boli,
Szukam kobiety, która mnie zadowoli.
Bo jak na razie to ja mam pecha,
Której nie spotkam, płaska jak decha.

Zaczynam bajer, rzucam tekstem:
„Cześć malutka”, Tomas jestem, coś ci powiem…
Zdradź mi rozmiar swego biustu,
Bo jak nie to sam się dowiem,
Sam się dowiem.

Here we go again!

Od dziś, od dziś, od dzisiaj w moich myślach ty,
Tylko ty, o tobie marzę,
To co mam w spodniach, tobie pokażę.
O tobie skarbie wszyscy mówią w mieście,
Pokazać mogę ci co umiem jeszcze.

Już taki jestem, aż głowa boli,
Szukam kobiety, która mnie zadowoli.
Bo jak na razie to ja mam pecha,
Której nie spotkam, płaska jak decha.

Od dzisiaj w moich myślach ty,
Tylko ty, o tobie marzę,
To co mam w spodniach, tobie pokażę.
O tobie skarbie wszyscy mówią w mieście,
Pokazać mogę ci co umiem jeszcze.

Już taki jestem, aż głowa boli,
Szukam kobiety, która mnie zadowoli.
Bo jak na razie to ja mam pecha,
Której nie spotkam, płaska jak decha.

FAJNY CHŁOP

Jacek Kierok

Fajny chłop z niego boł,
Ino gorzoła pioł,
Teroz go już ni ma,
Gryzie go ziemia.

Fajny chłop z niego boł,
Ino gorzoła pioł,
Teroz go już ni ma,
Gryzie go ziemia.

A my mu godali, godali,
Godali, godali: Nie pij!
A on durch pioł.

A my mu godali, godali,
Godali, godali: Nie pij!
A on durch pioł.

Fajny chłop z niego był,
Ino wciąż "sporty" ćmił,
Teroz już go ni ma,
Kryje go ziemia.

Fajny chłop z niego był,
Ino wciąż "sporty" ćmił,
Teroz już go ni ma,
Kryje go ziemia.

A my mu godali, godali,
Godali: Pieronie nie kurz!
A on durch ćmił.

A my mu godali, godali,
Godali: Pieronie nie kurz!
A on durch ćmił.

Fajny chłop z niego był,
Ino baby dupił,
Teroz go już nie ma,
Kryje go ziemia.

Fajny chłop z niego był,
Ino baby dupił,
Teroz go już nie ma,
Kryje go ziemia.

A my mu godali, godali,
Godali: Pieronie nie dupc!
A on dupił.

A my mu godali, godali,
Godali: Pieronie nie dupc!
A on dupił.

Fajny chłop z niego był,
Ino wciąż baba bił
Teraz go już ni ma,
Gryzie go ziemia.

Fajny chłop z niego był,
Ino wciąż baba bił
Teraz go już ni ma,
Gryzie go ziemia.

FALA LUDZKICH SERC

Daab

Jest przed nami wielka rzeka,
Którą kiedyś każdy z nas
Zostawiwszy wszystkie sprawy
Podryfuje w wolny czas.

W trwanie wieczne popłyniemy
Tam gdzie nigdy nikt nie powie
Słów, co słyszeć już nie chcemy,
Tam gdzie wieczny
Spokój w głowie, spokój w głowie.

Daj się ponieść fali ludzkich serc.
Daj się ponieść fali ludzkich serc.
Daj się ponieść fali ludzkich serc.
Daj się ponieść fali ludzkich serc.

Już się zbliża wielka rzeka,
Bo szum fali w uszach brzmi,
Więc uśmiechnij się człowieku,
Nie zatrzyma rzeki nikt.

Nikt już fali nie powstrzyma
Wielkiej fali ludzkich serc,
Takiej siły nigdzie nie ma,
Jestem pewny,
Dziś to wiem, dziś to wiem.

Daj się ponieść fali ludzkich serc.
Daj się ponieść fali ludzkich serc.
Daj się ponieść fali ludzkich serc.
Daj się ponieść fali ludzkich serc.

Więc popłyńmy wszyscy razem,
Dajmy nieść się wielkiej fali.
Niech nam serca równo biją,
Szarość dni zostawmy w dali.

Chodźmy tam, gdzie świeci słońce,
Gdzie rozbrzmiewa serc muzyka.
Chodźmy tam, gdzie nie ma końca,
Tam gdzie zło
I zawiść znika, zawiść znika.

Daj się ponieść fali ludzkich serc.
Daj się ponieść fali ludzkich serc.
Daj się ponieść fali ludzkich serc.
Daj się ponieść fali.

Daj się ponieść fali ludzkich serc.
Daj się ponieść fali ludzkich serc.
Daj się ponieść fali ludzkich serc.
Daj się ponieść fali ludzkich serc.

FALE

Późną nocą, pustym brzegiem, idzie z nami mgła.
Fale zaraz nas dostrzegą, spójrz, już pierwsza gna.
Chciała podbiec tu, ale podły los
Nie pozwolił jej zbyt długo żyć
I zielone mokre serce
Już przestało bić.

Przez nikogo nie wołane przypływają
I u stóp niezrozumiane umierają.
Jeśli ktoś zna mowę tych upartych dziwnych fal,
Niech pogada z nimi, bo mi ich naprawdę żal.

Fale, czemu się godzicie na tę dolę złą.
Czemu do nas przychodzicie porzucając dom,
Choć, być może, przez was z rejsu ktoś
Pozdrowienia jak gołębiem śle.
Tutaj nikt was nie rozumie,
Trafiłyście źle.

Przez nikogo nie wołane przypływają...

Późną nocą, gdzieś na brzegu, mówi do mnie mgła:
Próżno chciałbyś je ostrzegać, spójrz, następna gna.
Chciała podbiec tu, ale podły los
Nie pozwolił jej zbyt długo żyć.
I zielone drugie serce
Już przestało bić.

Przez nikogo nie wołane przypływają...

FALE NIEBIOS

Maxel

Wśród polnych traw gdzie brzozy cień
Ukryłem się w cudowny tak upalny dzień
Patrzyłem jak wśród nieba fal
Jak żagle chmur unosi mocno w dal

Gdzie horyzontu linia kres swój ma
Przez morze pełne chmur
Przez morze pełne gwiazd
Gdzie pierwsze zorze budzą światło dnia
Gdzie mlecznej drogi szlak
Gdzie złoty słońca blask

Fale niebios niosą mnie
Razem z nimi płynąć chcę
I zostawić gdzieś daleko to co złe
Fale niebios goni wiatr
Tam gdzie czeka lepszy świat
Fale niebios na grzywach niosą mnie

Fale niebios niosą mnie
Razem z nimi płynąć chcę
I zostawić gdzieś daleko to co złe
Fale niebios goni wiatr
Tam gdzie czeka lepszy świat
Fale niebios na grzywach niosą mnie

Za morzem wprost daleko stąd
Jak gwiazda lśni nieznany dla mnie jeszcze ląd
Nie widać go skrył się we mgle
Lecz wiem że jest i wzywa ciągle mnie

Gdzie horyzontu linia kres swój ma
Przez morze pełne chmur
Przez morze pełne gwiazd
Gdzie pierwsze zorze budzą światło dnia
Gdzie mlecznej drogi szlak
Gdzie złoty słońca blask

Fale niebios niosą mnie
Razem z nimi płynąć chcę
I zostawić gdzieś daleko to co złe
Fale niebios goni wiatr
Tam gdzie czeka lepszy świat
Fale niebios na grzywach niosą mnie

Fale niebios niosą mnie
Razem z nimi płynąć chcę
I zostawić gdzieś daleko to co złe
Fale niebios goni wiatr
Tam gdzie czeka lepszy świat
Fale niebios na grzywach niosą mnie

Fale niebios niosą mnie
Razem z nimi płynąć chcę
I zostawić gdzieś daleko to co złe
Fale niebios goni wiatr
Tam gdzie czeka lepszy świat
Fale niebios na grzywach niosą mnie

Fale niebios niosą mnie
Razem z nimi płynąć chcę
I zostawić gdzieś daleko to co złe
Fale niebios goni wiatr
Tam gdzie czeka lepszy świat
Fale niebios na grzywach niosą mnie

FALL

Natalia Lesz

Tak zimno mi, już nie wiem jak
Bez twojego ciepła przetrwać mam.
Każdy dzień zbyt długi jest,
Chcę do ciebie biec, lecz trochę boję się.

Codziennie myślami błądzę gdzieś,
Odpływam w marzenia, szukam cię.
Właśnie ty sprawiłeś, że
Nic nie ważne jest, kiedy ponad świat...

Unoszę się,
Kiedy jesteś obok, wprost do nieba,
Wznoszę się
Lekka tak jak obłok ponad ziemią.

Bez ciebie umiera cząstka mnie
I z każdą chwilą
Spadam i spadam w dół,
Sama spadam.

Serce mam kruche jak szkło,
Proszę cię, ostrożny ze mną bądź.
Nie mów nic, co mogłoby,
Świat na zawsze zmienić cały.

Codziennie myślami błądzę gdzieś,
Odpływam w marzenia, szukam cię.
Właśnie ty sprawiłeś, że
Nic nie ważne jest, kiedy ponad świat...

Unoszę się,
Kiedy jesteś obok, wprost do nieba,
Wznoszę się
Lekka tak jak obłok ponad ziemią.

Bez ciebie umiera cząstka mnie
I z każdą chwilą
Spadam i spadam w dół,
Sama spadam.

Pamiętaj, że jeśli skrzywdzisz mnie,
Ty możesz kiedyś cierpieć też,
Bo serce nie zniesie więcej ran,
Więc jeśli nie czujesz nic, to sam,
Zastanów się, bo dobrze wiesz,
Że jeśli spadnę nie podniosę się.

Unoszę się,
Kiedy jesteś obok, wprost do nieba,
Wznoszę się
Lekka tak jak obłok ponad ziemią.

Bez ciebie umiera cząstka mnie
I z każdą chwilą
Spadam i spadam w dół,
Sama spadam w dół.
Spadam i spadam w dół.
Spadam i spadam w dół,
Sama spadam w dół.

FAŁSZYWA DROGA

Kapela Impress

Droga, którą szedłem prowadziła wprost do krat,
Teraz tutaj siedzę szereg długich lat.
Teraz tutaj siedzę szereg długich lat.

Och ile łez wylewała matka ma,
Mówiła mi, że fałszywa droga ta.
Poszedłem tam gdzie chuligan miejsce ma,
Myślałem, że raj tam znajdzie dusza ma.

Łzy gorące płyną, żal rozrywa serce me,
Myślę o dziewczynie, która pokochała mnie.
Myślę o dziewczynie, która pokochała mnie.

Już tyle lat przesiedziałem patrząc w dal,
Gdzie woda lśni i skąd słychać lasu śpiew.
Miłosna pieśń wciąż umyka czasem w dal,
Dziś tylko łzy pozostały z tamtych dni.

Kiedyś byłem młody, miałem wolność tak jak wy,
Szum spienionej wody wdarł się w moje sny.
Szum spienionej wody wdarł się w moje sny.

Za kilka lat może wrócą tamte dni,
Więzienna straż znów otworzy bramę mi.
Wezmę na dłoń ukochaną wolność mą,
I nigdy już nie powrócę drogą złą.

Za kilka lat może wrócą tamte dni,
Więzienna straż znów otworzy bramę mi.
Wezmę na dłoń ukochaną wolność mą,
I nigdy już nie powrócę drogą złą.

FASOLA

Fasolki

Przez łąki, przez pola
Pędzi fasola.
Zwariowana, potargana,
Do re mi fa so la gna.

Przez stawy, jeziora
Pędzi fasola.
Malowana rozśpiewana,
Do re mi, fa so la gna.
Do re mi fa so la si do,
Do re mi fa so la si do.

Nie zielona, nie czerwona,
Nie brązowa i nie czarna,
Ale cała rozśpiewana
Bardzo, bardzo mówię fajna.

Nie zielona, nie czerwona,
Nie brązowa i nie czarna,
Ale cała rozśpiewana
Bardzo, bardzo mówię fajna.

Przez łąki, przez pola
Pędzi fasola.
Zwariowana, potargana,
Do re mi fa so la gna.

Przez łąki, przez pola
Pędzi fasola.
Malowana, rozśpiewana,
Do re mi, fa so la gna.
Do re mi fa so la si do,
Do re mi fa so la si do.

Nie zielona, nie czerwona,
Nie brązowa i nie czarna,
Ale cała rozśpiewana
Bardzo, bardzo mówię fajna.

Nie zielona, nie czerwona,
Nie brązowa i nie czarna,
Ale cała rozśpiewana
Bardzo, bardzo mówię fajna.

FATALNY DZIEŃ

Miałem w nocy straszny sen, wstałem lewą nogą
Sól zrzuciłem - omen ten wróży klęskę srogą
Już zza progu wracam się, czuję - tracę głowę
Pech przywitał dziwny dzień, kot przeleciał drogę

Co za pechowy dzień, co za fatalny dzień
Odpukać już, a kysz, odpukać już, a kysz

A do tego piątek, więc kicham parę razy
Niech mnie kopnie szara gęś - coś się musi zdarzyć
Tuż za rogiem auta zgrzyt - idę wprost pod koła
Płacę mandat - co za wstyd - śmiechy dookoła

Co za pechowy dzień, co za fatalny dzień
Odpukać już, a kysz, odpukać już, a kysz

Więc znów biegnę wściekły, zły, na oślep, w rozterce
Widzę dziewczę roni łzy nad zbitym lusterkiem
Nie płacz - proszę - miła ma, dam ci serce w darze
Niech pechowe szczęścia dwa teraz chodzą w parze

To był wspaniały dzień, to był cudowny dzień,
Bo w ten dzień, pechowy dzień, zakochałem się

FATAMORGANA

Piąta pięć, kiedy mleko na schody wnosi gość, który nie jest już młody,
Myślę: ech, jaki on jest samotny ...
Potem znów tonę w twoich ramionach, wyspa snów jeszcze raz do mnie woła,
Ranny blues jest cudownie łagodny.

Pośród palm tańczę z tobą na plaży, złego nic tu nie może się zdarzyć,
Szklana łódź czeka na nas w zatoce.
Ciepły wiatr niesie zapach wanilii, wokół trwa senny łopot motyli,
Wszystko to możesz kupić za grosze, grosze, za grosze!

Fatamo-, fatamo-, fatamorgana.
Twarz pod koc, przespać noc, byle do ra - na.

Kocham się z tobą pod gołym niebem, bryza nam chłodzi ciała powiewem,
Kwiaty śpią, jutro wstaną do słońca.
Brudny świt, znowu pcham z mlekiem wózek poprzez chłód, zimny deszcz i kałuże,
Setna sień i znów schody bez końca, końca, bez końca.

Fatamo-, fatamo-, fatamorgana ... ... byle do rana!

parlando: Pij mleko! Pij mleko! Pij mleko! Pij mleko!

FEELLINGS (Miłość)

Miłość,
Nie ma nic nad miłość,
Gdy ogarnie serca dwa,
Promienieje świat.

Miłość,
Nie ma nic nad miłość,
Tylko ty i tylko ja
Po kres naszych lat.

Miłość,
Przekreśla to co było,
Obdarza nową siłą,
Nadaje życiu smak.

Miłość,
Czy nam się kiedyś śniło,
Że to co się zdarzyło,
Cudowne jest, aż tak?

Miłość,
Nie ma nic nad miłość,
Gdy rozsądek idzie, precz,
Wszystko sens swój ma.

Miłość,
Nie ma nic nad miłość,
Wolność się straciło, lecz,
Warta świeczki gra.

Miłość,
Przekreśla to co było,
Obdarza nową siłą,
Nadaje życiu smak.

Miłość,
Czy nam się kiedyś śniło,
Że to co się zdarzyło,
Cudowne jest, aż tak?

Miłość,
Nie ma nic nad miłość,
Gdy ogarnie serca dwa,
Promienieje świat.

Miłość,
Nie ma nic nad miłość,
Wtedy same blaski ma
I nie widzi wad.

Miłość,
Czy nam się kiedyś śniło,
Że to co się zdarzyło,
Cudowne jest, aż tak?

Miłość,
O o o… miłość,
O o o… miłość,
Nadaje życiu smak.

FELEK STANKIEWICZ

Big Dance

Felek Stankiewicz był chłopak morowy,
Przyjechał na urlop sześciotygodniowy.
Ojra, tarira ojra, tarira
Ojra, tarira raz, dwa, trzy.

Urlop się kończy, czas do wojska wrócić,
Ale Felusiowi żal koleżków rzucić. Ojra?

Nie tak koleżków, jak swojej kochanki,
U której przebywał wieczory i ranki.
Ojra, tarira ojra, tarira
Ojra, tarira raz, dwa, trzy.

Wreszcie go schwytali grudnia trzynastego
I zaraz odwieźli do biura śledczego.
Oj zawieźli.

A z biura śledczego wypuścić nie chcieli,
Felka Zdankiewicza pod kluczyk zamknęli.
Ojra, tarira ojra, tarira
Ojra, tarira raz, dwa, trzy.

Lecz Feluś nie gapa już nóż otwiera,
przebił Czajkowskiego, na Fuksa naciera.
Oj naciera.

Ledwie wyskoczył za bramę ratusza,
Wsiada do dorożki, na Warszawę rusza.
Ojra, tarira ojra, tarira
Ojra, tarira raz, dwa, trzy.

A w tej dorożce miał czasu troszeczkę,
Więc kazał się zawieźć aż na Czerniakowskie.
Na Czerniakowskie.

A z Czerniakowskiej do domu swego,
Żeby opowiedzieć Mańce coś nowego.
Ojra, tarira ojra, tarira
Ojra, tarira raz, dwa, trzy.

Połóż się Feluś, boś ty jest pijany,
Połóż się Feluś, boś ty nie wyspany.
Oj nie wyspany.

Kładzie się Feluś do snu kamiennego,
A kochanka jego do biura śledczego.
Ojra, tarira ojra, tarira
Ojra, tarira raz, dwa, trzy.

Panowie agenci, prędko pospieszajcie,
Felka Stankiewicza na łóżku schwytajcie.
Oj schwytajcie.

Panowie agenci prędko pospieszyli,
Felka Stankiewicza podczas snu nakryli.
Ojra, tarira ojra, tarira
Ojra, tarira raz, dwa, trzy.

Jedzie kibitka wąską ulicą,
A koledzy jemu szczęścia, zdrowia życzą.
Oj życzą.

Ach, wy koledzy, czyż wy nie żyjecie,
Czy wy mojej Mańce życie darujecie?
Ojra, tarira ojra, tarira
Ojra, tarira raz, dwa, trzy.

Nie martw się Feluś, my jeszcze żyjemy
I tą twoją Mańkę smykiem posuniemy.
Oj posuniemy.

Młoda Felusiowa już w grobie spoczywa,
A my na to konto kropniem sobie piwa.
Ojra, tarira ojra, tarira
Ojra, tarira raz, dwa, trzy.

FELEK ZDANKIEWICZ

Stasiek Wielanek

Felek Zdankiewicz był chłopak morowy,
Przyjechał na urlop sześciotygodniowy.
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

Urlop się kończy, czas do wojska wrócić,
Ale Felusiowi żal koleżków rzucić.
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

Nie tak koleżków, jak swojej kochanki,
U której przebywał wieczory i ranki.
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

Wreszcie go schwytali grudnia trzynastego
I go zawieźli do biura śledczego.
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

A z biura śledczego wypuścić nie chcieli,
Felka Zdankiewicza pod kluczyk zamknęli.
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

Lecz Feluś nie gapa już majtra otwiera,
Przebił Czajkowskiego, na Fuksa naciera.
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

Ledwie wyskoczył za bramę ratusza,
Wsiada do dorożki, na Warszawę rusza.
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

A w tej dorożce, że miał czasu troszkę,
Więc kazał się zawieźć,
W knieje Czerniakowskie.
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

A z Czerniakowskiej do domu swojego,
Żeby opowiedzieć Mańce coś nowego.
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

Połóż się Feluś, boś Ty jest pijany,
Połóż się Feluś, boś Ty nie wyspany.
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

Kładzie się Feluś do snu kamiennego,
A kochanka jego do biura śledczego.
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

Panowie agenci, prędko pospieszajcie,
Felka Zdankiewicza na łóżku schwytajcie.
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

Panowie agenci szybko pospieszyli,
Felka Zdankiewicza z nogami nakryli.
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

Jadzie kibitka wązką ulicą,
A koledzy jemu szczęścia, zdrowia życzą.
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

Ech, wy koledzy, czyż wy nie żyjecie,
Czy wy mojej Mańce życie darujecie?
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

Nie martw się Feluś, my jeszcze żyjemy
I tę twoją Mańkę smykiem posuniemy.
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

Młoda Felusiowa już w grobie spoczywa,
A my na to konto, kropniem sobie piwa.
Ojra, taira ojra, taira ojra, taira,
Raz, dwa, trzy.

Taira ojra, taira ojra, taira ojra,
Taira raz, dwa, trzy.

FELICITA

Felicita - oto właśnie ta chwila tak odmieniła nas,
Felicita, taka jedna, jedyna chwila, co mija już,
Felicita, która w nas uderzyła, wszystko zmieniła w cud
Felicita, Felicita...

Felicita, obudziła mnie chwila, świat otworzyła mi,
Felicita, bo wyrwała nas ona z ramion szarugi dni.
Felicita, ta porwała nas chwila, w niebo wrzuciła nas
Felicita, Felicita...

Felicita, ja szukałem gdzieś szczęścia bardzo daleko tak.
Felicita, ono było tak blisko obok, tak blisko mnie.
Felicita, w jednej chwili, tak nagle stało się jasne, to
Felicita, Felicita...

Szczęście – ta chwila jest w nas,
lecz znaleźć ją w sobie już musisz ty sam.
Przeżyj tę chwilę, żyj nią, to Felicita.
Szczęście – to chwila, co trwa przez moment
i mija, ucieka, jak wiatr.
Łap więc tę chwilę i ceń, to Felicita.

Felicita - jak nas tutaj znalazła, mury zburzyła w nas
ta chwila, jak? W jednej chwili znajomi, w drugiej kochani tak
Felicita i twój głos w telefonie, złączone dłonie,
to Felicita, Felicita...

Felicita, byłaś kiedyś, jak rzeka: obca, daleka lecz
Felicita, lecz gdy bieg swój zmieniłaś, do mnie wróciłaś i
Felicita znowu razem płyniemy chwilą złączeni tą
Felicita, Felicita...

Szczęście – ta chwila jest w nas,
lecz znaleźć ją w sobie już musisz ty sam.
Przeżyj tę chwilę, żyj nią, to Felicita.
Szczęście – to chwila, co trwa przez moment
i mija, ucieka, jak wiatr.
Łap więc tę chwilę i ceń, to Felicita.

Szczęście – ta chwila jest w nas,
lecz znaleźć ją w sobie już musisz ty sam.
Przeżyj tę chwilę, żyj nią, to Felicita.
Szczęście – to chwila, co trwa przez moment
i mija, ucieka, jak wiatr.
Łap więc tę chwilę i ceń, to Felicita.

FELICZITA

Justyna & Piotr

Feliczita oto właśnie ta chwila
Tak odmieniła nas Feliczita
Taka jedna jedyna chwila,
Co mija już Feliczita,
Która w nas uderzyła
Wszystko zmieniła w cud,
Feliczita, Feliczita.

Feliczita obudziła mnie chwila
Świat otworzyła mi Feliczita,
Bo wyrwała nas ona
Z ramion szarugi dni, Feliczita
Tak porwała nas chwila,
W niebo wrzuciła nas, Feliczita, Feliczita.

Feliczita, ja szukałem dziś szczęścia
Bardzo daleko, tak Feliczita.
Ono było tak blisko,
Obok tak blisko mnie Feliczita.
W jednej chwili tak nagle
Stało się jasne to Feliczita, Feliczita.

Szczęście ta chwila jest w nas,
Lecz znaleźć ją w sobie już musisz ty sam.
Przeżyj tę chwilę, żyj nią, to Feliczita.
Szczęście to chwila, co trwa
Przez moment i mija ucieka jak wiatr.
Łap, więc tę chwilę i ceń, to Feliczita.

Feliczita jak nas tutaj znalazła
Mury zburzyła, w nas ta chwila jak.
W jednej chwili znajomi, w drugiej kochani
Tak Feliczita i twój głos w telefonie,
Złączone dłonie to Feliczita, Feliczita.

Feliczita byłaś kiedyś jak rzeka,
Obca, daleka, lecz Feliczita,
Lecz gdy pierw się zmieniłaś
Do mnie wróciłaś i Feliczita.
Znowu razem płyniemy
Chwilą złączeni, to Feliczita, Feliczita.

Szczęście ta chwila jest w nas,
Lecz znaleźć ją w sobie już musisz ty sam.
Przeżyj tę chwilę, żyj nią, to Feliczita.
Szczęście to chwila, co trwa
Przez moment i mija, ucieka jak wiatr.
Łap, więc tę chwilę i ceń, to Feliczita.

Szczęście ta chwila jest w nas,
Lecz znaleźć ją w sobie już musisz ty sam.
Przeżyj tę chwilę, żyj nią, to Feliczita.
Szczęście to chwila, co trwa
Przez moment i mija, ucieka jak wiatr.
Łap, więc tę chwilę i ceń, to Feliczita.

Szczęście ta chwila jest w nas,
Lecz znaleźć ją w sobie już musisz ty sam.
Przeżyj tę chwilę, żyj nią, to Feliczita.
Szczęście to chwila, co trwa
Przez moment i mija, ucieka jak wiatr.
Łap, więc tę chwilę i ceń, to Feliczita.

strona 1 z 4 <   1 234  >

Fragment tytułu
lub wykonawca