strona 5 z 13 <  1234 5 67891011  >

ABSTYNENT

Zaśpiewam wam balladę której mnie nauczył mat
A jemu pod Grenlandią tę balladę przywiał wiatr
O marynarzu ona jest, co abstynentem był

To szczera prawda mówię wam
Nie uwierzymy i spełnimy znów kolejny dzban
Czy uwierzycie czy też nie, mnie nie obchodzi to
Gdy zbierze się żeglarzy kwiat to czas napełniać szkło
Czy uwierzycie czy też nie, nie moja sprawa ta
Hej! wiwat nam żeglarski stan Wypijmy aż do dna

W tawernie czy na morzu, albo w domu z żoną swą
Nie znosił alkoholu, tylko mleko pijał on
I nawet kiedy mu stawiali krzyczał: "Idźcie przecz!"

Wszyscy mu mówili: "Czemu stary cierpisz tak
To mleko ciebie zniszczy, zrobi z ciebie bracie flak!"
Lecz dobrych rad nie słuchał on, w uporze swoim trwał

To wszystko ku przestrodze wam, bo marny jego los
Już wkrótce przestał pływać, na lekarzy wydał trzos
Do dzisiaj ten nieszczęsny człowiek rozwolnienie ma

To szczera prawda mówię wam
I w to wierzymy i spełnimy znów kolejny dzban...
I w to wierzymy i spełnimy znów kolejny dzban...

ABSZTYFIKANCI GRUBEJ BERTY

Absztyfikanci Grubej Berty I katowickie węglokopy,
I horysławskie naftowierty, I Lodzermensche, bycze chłopy.

Rębajły, franty, zabijaki, Z bandą wykwintnych pind na kupę,
Warszawskie bubki, żigolaki Całujcie wy mnie wszyscy...

Socjały nudne i ponure, Pe -Deki, neokatoliki,
Podskakiwacze pod kulturę, Czciciele radia i fizyki,

Uczone małpy ścisłowiedzy, Co oglądacie świat przez lupę
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy Całujcie wy mnie wszyscy...

I ty fortuny skurwysynu, Gówniarzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen z Londynu Nosisz na mordzie zakazanej.

I ty, co mieszkasz gdzieś w pałacu, A srać chodziłeś za chałupę,
Ty wypasiony na IKaCu Całujcie wy mnie wszyscy...

I ten ów belfer szkoły żeńskiej, Co dużo chciałby, lecz nie może,
I ten profesor Cywileński, Pan wic już za co, profesorze.

I ty, za młodu nie dorżnięta, Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta Całujcie wy mnie wszyscy...

I wy, o których zapomniałem Lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem Albo, że taka was obfitość.

I ty, cenzorze, co za wiersz ten Na pewno skażesz mnie na ciupę,
Żem tu się stał świntuchów hersztem Całujcie wy mnie wszyscy...

ACAPULCO

Acapulco, ja wciąż pamiętam tamte chwile,
Zachody słońca, białe, czyste, piękne wille,
Słońce w każdej godzinie.
Acapulco, o tobie śnię, o tobie marzę,
Dotykam kolorowych muszel na plaży,
Mam smak życia nad głową.

Tam, gdzie morze inną barwę ma,
Gdzie się ukrył, ten jeden cudny świat,
Każda chwila perłą nam darowaną jest.
Kto na pamięć wszystkie miejsca zna,
Każdą ławkę, drzewo, każdy park,
Ten nie zapomni, tak jak ja!

Acapulco, powraca do mnie jak bumerang,
Wspomnienie dni minionych trwa, lecz nie umiera,
Takie miejsce pamiętam.
U hu hu u...

Tam, gdzie morze inną barwę ma,
Gdzie się ukrył, jeden cudny świat,
Każda chwila perłą nam darowaną jest.
Kto na pamięć wszystkie miejsca zna,
Każdą ławkę, drzewo, każdy park,
Ten nie zapomni, tak jak ja!

Acapulco, czy jeszcze kiedyś cię zobaczę?
W tropiku, zagubionej krainie marzeń,
Tylko jedną na ziemi.
U hu hu u...

Acapulco, ja ciągle pamiętam tamte chwile,
Zachody słońca i tę naszą wielką miłość
I słowa szeptane do ucha.

ACH ANIU

Oxide

Ach Aniu, kochana Aniu
Daj buzi daj, nie żałuj daj.
Ja ciebie złotko całuję słodko
Do samej śmierci będę kochał cię.

Gdy młodym chłopcem byłem,
Jak lord sobie żyłem
O laskach wciąż myślałem
Tralalalalala.
Zamiast siedzieć w szkole,
Chodziłem za nią w pole,
By całować słodkie usta jej.

Ach Aniu, kochana Aniu
Daj buzi daj, nie żałuj daj.
Ja ciebie złotko całuję słodko
Do samej śmierci będę kochał cię.

Przyszedł taki czas,
Do ciupy wzięli nas
Zamiast Ani został smutek i żal.
Zamiast za nią w pole,
Wzięto mnie w niewolę
I zabrali słodkie usta jej.

Ach Aniu, kochana Aniu
Daj buzi daj, nie żałuj daj.
Ja ciebie złotko całuję słodko
Do samej śmierci będę kochał cię.

Gdy wróciłem już zza krat,
Choć minęło parę lat
Wyruszyłem szukać Ani i jej ust.
Lecz moja piękna dama
Nie wierzyła, nie czekała
I innemu usta dała swe.

Ach Aniu, kochana Aniu
Daj buzi daj, nie żałuj daj.
Ja ciebie złotko całuję słodko
Do samej śmierci będę kochał cię.

ACH BASIU

Chorus

Dwadzieścia latek miałem,
Dziewczynę wnet poznałem,
Basia na imię było jej.
Czekałem, by po pracy
Pójść z Basią gdzieś na spacer,
By móc całować słodkie usta jej.

Czas z Basią płynął miło,
Lecz wszystko się skończyło,
Bo wojsko o mnie upomniało się.
Zabrali oficery, skończyły się spacery,
A ja o słodkich ustach Basi śnię.

Ajajaj Basiu ma,
Buzi daj, nie żałuj, nie.
Ja ciebie złotko całuję słodko,
I tylko ciebie jedną kochać chcę.
Ajajaj Basiu ma,
Buzi daj, nie żałuj, nie.
Ja ciebie złotko całuję słodko,
I tylko ciebie jedną kochać chcę.

Aż przyszła taka chwila, wyszedłem do cywila,
Lecz Basia o mnie zapomniała już.
Więc miałem wszystko w nosie,
Znalazłem sobie Gosię,
I tylko dla niej będę śpiewał wciąż.

Ajajaj Gosiu ma,
Buzi daj, nie żałuj, nie.
Ja ciebie złotko całuję słodko,
I tylko ciebie jedną kochać chcę.
Ajajaj Gosiu ma,
Buzi daj, nie żałuj, nie.
Ja ciebie złotko całuję słodko,
I tylko ciebie jedną kochać chcę.

Ajajaj Gosiu ma,
Buzi daj, nie żałuj, nie.
Ja ciebie złotko całuję słodko,
I tylko ciebie jedną kochać chcę.
Ajajaj Gosiu ma,
Buzi daj, nie żałuj, nie.
Ja ciebie złotko całuję słodko,
I tylko ciebie jedną kochać chcę.

ACH FRANEK, FRANEK

Jak długo mam tu stać na arenie
I błagać Franka o wybaczenie
I ja tu stoję, piłkarze stoją
Od tego stania już nogi bolą

Ach Franek, Franek, powiedzże Franek
Co będzie z nami względem Twych bramek

Więc piłkarzyki okrzyki wznieście
Może mi Franek wybaczy wreszcie
ON tylko będzie brameczki strzelać
A ja kasiejkę będę rozdzielać

Ach Franek, Franek, dajże mi pyska
Razem pojedziem my na Igrzyska

Przez Twą "dymisję" mam same straty
I od kibiców dostałem baty
Tylkom przez Ciebie pieniądze tracę
Nawet juz nie mam co dać na tacę

Ach Franek, Franek, powiedzże Franiu
Co za mistrzostwo jest w Twoim graniu?

Ach Franek, Franek, co ja mam zrobić
Listola zwolnić?, Drewnialdo pobić?
Nim żem tu przyszedł, pod Twoje progi
Bodaj bym złamał mu obie nogi

Ach Franek, Franek grasz ciągle pięknie
Chyba z tej złości mi serce pęknie...

ACH FRANKA, FRANKA

Jak długo mam tu stać na ulicy
pod oknem Franki, tej cholernicy?
I ja tu stoję, i kumple stoją,
od tego stania już nogi bolą.

Ach, Franka, Franka, powiedzże, Frania,
co z nami będzie względem kochania?
Ach, Franka, Franka, powiedzże, Frania,
co z nami będzie względem kochania?

Grajże, muzyko, grajże wesoło,
może mnie wreszcie Franka zawoła,
będziemy razem muzyczki słuchać,
będziemy razem piwko popijać!

Ach, Franka, Franka, powiedzże, Frania,
co z nami będzie względem kochania?
Ach, Franka, Franka, powiedzże, Frania,
co z nami będzie względem kochania?

Przez to staranie nicem nie zyskał,
anim się najadł, anim się wyspał,
tylkom na ciebie pieniądze stracił,
wódkę fundował, muzykę płacił!

Ach, Franka, Franka, powiedzże, Frania,
co z nami będzie względem kochania?
Ach, Franka, Franka, powiedzże, Frania,
co z nami będzie względem kochania?

Ach, Franka, Franka, co ci mam zrobić?
Czy ci kark skręcić, czy nożem zabić?
Nimżem tu przyszedł pod twoje progi,
bodajbym złamał obydwie nogi.

Ach, Franka, Franka, wyglądasz pięknie,
chyba z tej złości serce mi pęknie!
Ach, Franka, Franka, wyglądasz pięknie,
chyba z tej złości serce mi pęknie.

ACH KIEDY ZNOWU RUSZĄ

Minęło wiele miesięcy,
Ale mnie nic nie minęło;
Czas dla mnie w miejscu przystanął
Takie jest, chłopcy, takie jest piekło.

Na odgłos kroków po schodach
Serce wciąż skacze do gardła,
Że może jednak to ona,
Ona - to: piękna moja zagłada.

Ach, kiedy znowu ruszą dla mnie dni?
Noce i dni
I pory roku krążyć zaczną znów
Jak obieg krwi.
Lato, jesień, zima, wiosna -
Do Boliwii droga prosta
Wiosna, lato, jesień, zima
Nic mi się nie przypomina!

Ni żyć już można, ni umrzeć.
Wypłakane łzy doszczętnie;
Oddycham ledwie i z bólem,
Kością mi w gardle staje powietrze

Czy tak już będzie i będzie,
Boże mój, Boże, mój Boże;
Zawsze i wszędzie w obłędzie,
Boże mój, wbiłeś we mnie wszystkie noże!

ACH KIM JEST TA PANI

Halina Kunicka

Dlaczego to tak, dlaczego to tak
Dlaczego nam serca wciąż biją tik tak
Choć młodość odchodzi złośliwa jak kot
To serce wciąż bije gotowe do psot

Ach kim jest ta pani, co zwie się miłością
Kto umie tak zranić, napełnić zazdrością
Ach kim jest ta pani, co kłamie jak z nut
I w oczy cygani, że zdarzy się cud
Ach któż to ach kto, kto daje ci kwiat
By wyrwać go z rąk i odejść hen w świat.

Dlaczego to tak, dlaczego to tak
Choć tyle doświadczeń, rozumu wciąż brak
Choć skronie siwieją, u panów i pań
To serce wciąż bije, to serce ten drań.

Ach kim jest ta pani, co zwie się miłością
Co w noc z walizkami ucieka ze złością
Ach kim jest ta pani, co kocha i klnie
I pije i pali i bywa na dnie
Ach któż to ach kto to przysięga we łzach
I nagle no cóż i nagle ach krach.

Dlaczego to tak, dlaczego to tak
Dlaczego nam serca wciąż biją tik tak
Dlaczego wśród tylu katastrof i burz
Wciąż chce się słowika i maja i róż.

Ach kim jest ta pani, co zwie się miłością
Kto umie tak bawić, tak wabić, tak objąć
Ach kim jest ta pani, przybywa tu skąd
By uczyć na pamięć swych oczu i rąk
Ach któż to ach kto to od tylu już lat
Powtarza nam wciąż, że piękny jest świat.

ACH TA MOJA ŻONKA

Krzysztof Konopka

Od rana ktoś wciąż budzi mnie,
To żonka moja buzi chce.
Obejmuje mocno mnie,
Ja nie wiem, co się stało jej.

Jej czuły szept łagodzi gniew
Przecieram oczy to nie blef
Słodkie słowo: Kocham cię,
Spać nie bardzo mi się chcę.

Ja tylko słucham, słucham,
Słucham, co mi powie znowu dziś
Opowie mi swe sny.
Ja tylko czekam, czekam,
Czekam, czy znów będzie "Happy End",
Jeśli rano znowu dziś obudzi mnie.

Jak ja lubię późne noce
Świat neonów, gdzieś migoce,
Gdy przy sobie żonkę mam.
Jak się tuli w moje ramię
Zaraz bierze mnie kochanie,
Lecz ma żonka mocno śpi.

Od rana ktoś wciąż budzi mnie
To żonka moja buzi chce,
Obejmuje mocno mnie
Ja nie wiem, co się stało jej.

Jej czuły szept łagodzi gniew
Przecieram oczy to nie blef
Słodkie słowo: Kocham cię,
Spać nie bardzo mi się chce.

Ja tylko słucham, słucham,
Słucham, co mi powie znowu dziś,
Opowie mi swe sny.
Ja tylko czekam, czekam,
Czekam, czy znów będzie "Happy End",
Jeśli rano znowu dziś obudzi mnie.

Piwne oczy, złote włosy
Każdy dotyk jej uroczy.
Moje serce ciepłe jest,
Kiedy chciałbym ją dotykać
Ona oczy swe zamyka
Taki wieczór każdy jest.

Od rana ktoś wciąż budzi mnie
To żonka moja buzi chce.
Obejmuje mocno mnie,
Ja nie wiem, co się stało jej.

Jej czuły szept łagodzi gniew
Przecieram oczy to nie blef.
Słodkie słowo: Kocham cię,
Spać nie bardzo mi się chce.

Ja tylko słucham, słucham,
Słucham, co mi powie znowu dziś,
Opowie mi swe sny.
Ja tylko czekam, czekam,
Czekam, czy znów będzie "Happy End",
Jeśli rano znowu dziś obudzi mnie.
Jeśli rano znowu dziś obudzi mnie.

ACH TE KOBIETKI

Justyna & Piotr

Och! Jak ja kocham wszystkie panie,
A tak najbardziej kocham Manię,
U panny Krysi robię pranie,
No, z którą mam być?

Z Jolą wyjeżdżam na Mazury,
Monika daje konfitury,
Anię pożeram na śniadanie,
No, co tutaj kryć?

Gabrysia mruczy mi do uszka,
Z Bożenką kładę się do łóżka,
Ela ma wdzięki jak Pamela...
No, z którą mam być?

Niektórym śni się kasa co noc,
A ja mam w sobie tak dziwną moc,
Gdy tylko spojrzę na damski stan,
Natychmiast problem ze sobą mam.

Kochasiu mój, ja muszę cię mieć,
Bo jakże piękna jest twoja rzecz,
Ja dam ci wszystko, co chcesz to bierz,
Lecz najpierw przed ołtarz zaprowadź mnie.

Och! Jak ja kocham wszystkie panie,
A tak najbardziej kocham Manię,
U panny Krysi robię pranie,
No, z którą mam być?

Z Jolą wyjeżdżam na Mazury,
Monika daje konfitury,
Anię pożeram na śniadanie,
No, co tutaj kryć?

Mam wielki problem, przyznacie mi,
Co dzień to większy już brak mi sił,
Ukrywam go przed ludźmi jak nikt,
Lecz każda pani wyczuje go w mig.

Och! Jak ja kocham wszystkie panie,
A tak najbardziej kocham Manię,
U panny Krysi robię pranie,
No, z którą mam być?

Z Jolą wyjeżdżam na Mazury,
Monika daje konfitury,
Anię pożeram na śniadanie,
No, co tutaj kryć?

Gabrysia mruczy mi do uszka,
Z Bożenką kładę się do łóżka,
Ela ma wdzięki jak Pamela...
No, z którą mam być?

Och! Jak ja kocham wszystkie panie,
A tak najbardziej kocham Manię,
U panny Krysi robię pranie,
No, z którą mam być?

Z Jolą wyjeżdżam na Mazury,
Monika daje konfitury,
Anię pożeram na śniadanie,
No, co tutaj kryć?

Gabrysia mruczy mi do uszka,
Z Bożenką kładę się do łóżka,
Ela ma wdzięki jak Pamela...
No, z którą mam być?

Och! Jak ja kocham wszystkie panie,
A tak najbardziej kocham Manię,
U panny Krysi robię pranie,
No, z którą mam być?

Z Jolą wyjeżdżam na Mazury,
Monika daje konfitury,
Anię pożeram na śniadanie,
No, co tutaj kryć?

ACH TE OCZY TWE

Drossel

Ach te oczy twe...
Ach te oczy twe...

Ach te oczy twe,
Mógłbym patrzeć się w nie
I przytulać cię,
Wciąż powtarzać ci, że:
Jesteś skarbem mym wiesz.
Dlaczego znikasz ze snem?
Ja w perły zmienię deszcz,
Więc zostań dłużej niż sen.

Ach te oczy twe,
Mógłbym patrzeć się w nie
I przytulać cię,
Wciąż powtarzać ci, że:
Jesteś skarbem mym wiesz.
Dlaczego znikasz ze snem?
Ja w perły zmienię deszcz,
Więc zostań dłużej niż sen.

Raz spotkałem ją, na ulicy szła,
Włos rozwiewał wiatr, była mgła.
Wkoło padał deszcz i ten niewinny gest,
Myślałem, że coś ode mnie chcesz.

To nie pierwszy raz
Widzę cię twarzą w twarz,
Gdy mijamy się na ulicy.
Odwróciłaś się, spojrzałaś w oczy me,
Ja powiedziałem słowa te:

Ach te oczy twe,
Mógłbym patrzeć się w nie
I przytulać cię,
Wciąż powtarzać ci, że:
Jesteś skarbem mym wiesz.
Dlaczego znikasz ze snem?
Ja w perły zmienię deszcz,
Więc zostań dłużej niż sen.

Ach te oczy twe,
Mógłbym patrzeć się w nie
I przytulać cię,
Wciąż powtarzać ci, że:
Jesteś skarbem mym wiesz.
Dlaczego znikasz ze snem?
Ja w perły zmienię deszcz,
Więc zostań dłużej niż sen.

Kilka fajnych dni tak minęło mi,
Taki mały flirt w blasku gwiazd.
Była piękna noc, gwiazdy spadały wciąż,
Niech sobie lecą, tak jak chcą.

Ubrana w ledwie nic, znikała skoro świt
I nie mógł mieć jej nikt, bo była snem.
Ach te oczy twe oczarowały mnie,
A ja wciąż nucę słowa te:

Ach te oczy twe,
Mógłbym patrzeć się w nie
I przytulać cię,
Wciąż powtarzać ci, że:
Jesteś skarbem mym wiesz.
Dlaczego znikasz ze snem?
Ja w perły zmienię deszcz,
Więc zostań dłużej niż sen.

Ach te oczy twe,
Mógłbym patrzeć się w nie
I przytulać cię,
Wciąż powtarzać ci, że:
Jesteś skarbem mym wiesz.
Dlaczego znikasz ze snem?
Ja w perły zmienię deszcz,
Więc zostań dłużej niż sen.

Ach te oczy twe,
Mógłbym patrzeć się w nie
I przytulać cię,
Wciąż powtarzać ci, że:
Jesteś skarbem mym wiesz.
Dlaczego znikasz ze snem?
Ja w perły zmienię deszcz,
Więc zostań dłużej, dłużej...

Ach te oczy twe,
Mógłbym patrzeć się w nie
I przytulać cię,
Wciąż powtarzać ci, że:
Jesteś skarbem mym wiesz.
Dlaczego znikasz ze snem?
Ja w perły zmienię deszcz,
Więc zostań dłużej niż sen.

Ach te oczy twe,
Mógłbym patrzeć się w nie
I przytulać cię,
Wciąż powtarzać ci, że:
Jesteś skarbem mym wiesz.
Dlaczego znikasz ze snem?
Ja w perły zmienię deszcz,
Więc zostań dłużej niż sen.

Ach te oczy...
Oczy... oczy... oczy... oczy...
Oczy... oczy... oczy... oczy... oczy...

ACH, CO TO BYŁ ZA ŚLUB

Quorum

Raz, dwa, raz, dwa, trzy!
Dawno temu już, bo przed laty stu, z górą stu,
pewien strażak miał huczny ślub.
Kumple mosiężni wkrąg, a on miłej swej ślubuje
wierność aż po grób... [a jobi dobi dong.]
A zaś vis a vis wynajmował dom, wiejski dom,
skromny muzyk, pan Mendelssohn...
Strażak złoty był chłop,
mówi: "Proście tu muzyka, podje se i on"!

Ach, co to był za ślub! [para dudi ratira dudidam]
Ach, co to był za ślub! [bara bara pararara]
Dęta orkiestra grała ile tchu, mówię wam
trąby tu, tuby tam, ach! szkoda słów...
Panie, panowie, to był wspaniały ślub, to był ślub!!!
Ach, co za ślub!

Starszy strażak już, co na tubie grał, tęgo grał,
uroczysty spicz wierszem miał.
Zebrał za to moc braw i nad kuflem fajansowym
dalej mężnie trwał.
"O, gołąbeczko ma, niech szczęście wiecznie trwa!"
Nawet pan Mendelssohn musiał przyznać, że pan młody
głos miał, jak ten dzwon. [ach, tak! jak ten dzwon!]

Ach, co to był za ślub! [ta di la li la li la tirida]
Grzmiał koncert trąb i tub! [umpara umpara para para]
Wreszcie imć Mendelssohna zimny pot zrosił w lot,
a on sam krzyknął: "stop"! Podkasał frak
i na cześć młodej pary sam zagrał tak,
zagrał tak: /fragment melodii na pianie/

Od tej pory lat przeminęło sto, z górą sto;
wierzcie, to był ślub, że ho ho!
Został po nim ów marsz imć Feliksa Mendelssohna
i wspomnienie to...

Ach, co to był za ślub! [paribu titajrara]
Ach, co to był za ślub! [pabara pabarap tarera didu]
Dęta orkiestra grała ile tchu, mówię wam
trąby tu, tuby tam, ach! szkoda słów...
Panie, panowie, to był wspaniały ślub, to był ślub!!!
Tararam dararam dadiridu dadyradam!
Panie, panowie, to był wspaniały ślub, to był ślub!!!

ACH, CÓŻ TO ZA ROMANS BYŁ

Urszula Sipińska

Ta dziewczyna miała w sobie
Naturalny jakiś wdzięk.
Gdy ulicą szła, prawie nikt obok niej
Nie mógł obojętnie przejść.

Królowała w dyskotece,
Gdy powrócił rock and roll,
Aż któregoś dnia
Odwiózł ją pod sam dom
Eleganckim autem ktoś.

Ach, cóż to za romans był,
Nakręcić by można film,
Hollywood niech schowa się
Ze swą magią serc.

Ach, cóż to za romans był,
Nakręcić by można film,
Hollywood niech schowa się
Ze swą magią serc.

Całe miasto zza firanek
Zaglądało w okna im,
A wszystkie panie co nudzą się,
Miały już temat na pochmurne dni.

Z wszystkich niepoważnych plotek
Nie robiła sobie nic,
Choć szeptano, że lada dzień, lada dzień,
Pewnie musi za mąż wyjść.

Ach, cóż to za romans był,
Nakręcić by można film,
Hollywood niech schowa się
Ze swą magią serc.

Ach, cóż to za romans był,
Nakręcić by można film,
Hollywood niech schowa się
Ze swą magią serc.

Wszyscy w bloku mieli ich na oku,
Przede wszystkim ją.
Z wielu okien ktoś ją ścigał wzrokiem,
Przez okrągły rok.

Wielka miłość w końcu się znudziła,
Przede wszystkim jej.
I jak dawniej znowu jest królową
W dyskotece serc.

Ach, cóż to za romans był,
Nakręcić by można film,
Hollywood niech schowa się
Ze swą magią serc.

Ach, cóż to za romans był,
Nakręcić by można film,
Hollywood niech schowa się
Ze swą magią serc.

(uuu uu u…)

ACH, JAK PRZYJEMNIE

Jak można się nudzić?
Jak można marudzić?
Że świat jest smutny, że jest źle,
Nie rozumiem, nie!

Jak można, faktycznie,
Na świecie jest ślicznie,
Niech ten, co gdera przyjdzie tu,
A ja powiem mu tak:

Ach, jak przyjemnie
Kołysać się wśród fal,
Gdy szumi, szumi woda
I płynie sobie w dal.
Ach, jak przyjemnie
Radosny płynie śpiew,
Że szumi, szumi woda
i młoda szumi krew.

I tak uroczo, tak ochoczo
Serce bije w takt,
Gdy jest pogoda, szumi woda,
Tak nam mało brak do szczęścia.

Ach, jak przyjemnie
Kołysać się wśród fal,
Gdy szumi, szumi woda
I płynie sobie w dal.
Ach, jak przyjemnie
Kołysać się wśród fal,
Gdy szumi, szumi woda
I płynie sobie w dal.
Ach, jak przyjemnie
Radosny płynie śpiew,
Że szumi, szumi woda
i młoda szumi krew.

I tak uroczo, tak ochoczo
Serce bije w takt,
Gdy jest pogoda, szumi woda,
Tak nam mało brak do szczęścia.

Ach, jak przyjemnie
Kołysać się wśród fal,
Gdy szumi, szumi woda
I płynie sobie w dal.

Ach, jak przyjemnie
Kołysać się wśród fal,
Gdy szumi, szumi woda
I płynie sobie w dal.
Ach, jak przyjemnie
Radosny płynie śpiew,
Że szumi, szumi woda
i młoda szumi krew.

ACH, PANIE, PANOWIE

Halina Kunicka

Gasną ognie wśród łąk, biegną chłopcy znad rzek,
chłodna noc, długa noc zawitała na brzeg
Śpią samotne ziemniaki w popiele
nie przyjedzie już nikt na niedzielę...

Jeszcze czynny GS, więcej piwa niż łez,
lecz nie taki już tłok - przeszedł rok - minął rok.
Sennie chwieją się łany rzepaku,
umierają co słabsi wśród ptaków...

Ach, panie, panowie, ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie, czemu ciepła nie ma w nas?
Co było, to było, co było, to było,
co było, to było, nie wróci drugi raz.

Ach, panie, panowie, ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie, już ciepła nie ma w nas.
Co było, to było minęło jak miłość,
prześniło, przelśniło - wyśniło się do dna.

Poczerniały pnie drzew, liście porwał im wiatr,
poznikały gdzieś hen, jak nadziei mych ślad.
Nie złowione figlują szczupaki,
minął rok, znowu rok - byle jaki...

Widzisz, kończy się bal, nie mów mi, że ci żal,
przecież patrzysz nie tak, mówisz "szczęścia nam brak",
zamarzają na śmierć kartofliska,
wiem, że pora rozstania już bliska.

Ach, panie, panowie, ach, panie, panowie
ach, panie, panowie czemu ciepła nie ma w nas?
Co było, to było, co było, to było,
co było, to było, nie wróci drugi raz.

Ach, panie, panowie, ach, panie, panowie,
ach, panie, panowie, już ciepła nie ma w nas.
Co było, to było minęło jak miłość
prześniło, przelśniło - wyśniło się do dna.

Umiem cenić twój takt, elegancki twój styl
kto nauczył cię tak ładnie patrzeć na łzy
jeszcze tulisz do ust. Moją rękę
lecz zapomnisz mnie jak tę piosenkę

żegnaj miły, no cóż, jak się żegnać to już
pięknie było nam z tym, lecz za dużo jest zim
ja cię może za mało kochałam
lecz zapomnieć to już nie umiałam

ACH, TE BABY

Ryszard Rynkowski & Andrzej Za

Tylko spojrzeć się wkrąg, tyle pól, tyle łąk
tak w słoneczku się mieni i lśni...
Aż porywa i rwie, takie piękne są wsie,
lecz piękniejsze są bardziej od tych wsi

Kochane baby, ach! te baby
człek by je łyżkami jadł - bul, bul, bul, bul...
Tęgi chłop, co lekko w ręku łamie sztaby,
względem baby jest tak, jak dziecko, całkiem słaby.
Baby, ach! te baby, czym by bez nich był ten świat...
Co tu grać, co tu kryć, spróbuj bez baby żyć,
gdy ci uda się taka sztuka, toś jest chwat.

Kochane baby, ach! te baby, człek by je łyżkami jadł...
Tęgi chłop, co lekko w ręku łamie sztaby,
względem baby jest tak, jak dziecko, całkiem słaby.
Baby, ach! te baby, czym by bez nich był ten świat...
Co tu grać, co tu kryć, spróbuj bez baby żyć,
gdy ci uda się taka sztuka, toś jest chwat.

Gdy wszystkiego masz dość, kiedy bierze cię złość,
a na duszy ci smutno i źle...
Kiedyś chmurny i zły, kiedy w oczach masz łzy,
jedno tylko rozwieje troski twe:

Kochane baby, ach! te baby, człek by je łyżkami jadł...
Tęgi chłop, co lekko w ręku łamie sztaby,
względem baby jest tak, jak dziecko, całkiem słaby.
Baby, ach! te baby, czym by bez nich był ten świat...
Co tu grać, co tu kryć, spróbuj bez baby żyć,
gdy ci uda się taka sztuka, toś jest chwat.

Ram dam badam param bamdam, ram dam badam tadam!

Co tu grać, co tu kryć, spróbuj bez baby żyć,
gdy ci uda się taka sztuka, toś jest chwat.

Baby, baby...

ACH, TE KOBIETKI

Justyna i Piotr

Och, jak ja kocham wszystkie panie,
a tak najbardziej kocham Manię,
u panny Krysi robię pranie - no, z którą mam być?
Z Jolą wyjeżdżam na Mazury,
Monika daje konfitury,
Anię pożeram na śniadanie - no co tutaj kryć?

Gabrysia mruczy mi do uszka,
z Bożenką kładę się do łóżka,
Ela ma wdzięki, jak Pamela - no, z którą mam być?

Niektórym śni się kasa co noc,
a ja mam w sobie tak dziwną moc:
gdy tylko spojrzę na damski stan,
natychmiast problem ze sobą mam...

Kochasiu mój, ja muszę cię mieć,
bo jakże piękna jest twoja rzecz.
Ja dam ci wszystko - co chcesz, to bierz,
lecz najpierw przed ołtarz zaprowadź mnie.

Och, jak ja kocham wszystkie panie,
a tak najbardziej kocham Manię,
u panny Krysi robię pranie - no, z którą mam być?
Z Jolą wyjeżdżam na Mazury,
Monika daje konfitury,
Anię pożeram na śniadanie - no co tutaj kryć?

Mam wielki problem, przyznacie mi,
co dzień to większy - już brak mi sił...
Ukrywam go przed ludźmi, jak nikt,
lecz każda pani wyczuje go w mig.

Och, jak ja kocham wszystkie panie,
a tak najbardziej kocham Manię,
u panny Krysi robię pranie - no, z którą mam być?
Z Jolą wyjeżdżam na Mazury,
Monika daje konfitury,
Anię pożeram na śniadanie - no co tutaj kryć?

Gabrysia mruczy mi do uszka,
z Bożenką kładę się do łóżka,
Ela ma wdzięki, jak Pamela - no, z którą mam być?
Gabrysia mruczy mi do uszka,
z Bożenką kładę się do łóżka,
Ela ma wdzięki, jak Pamela - no, z którą mam być?

Och, jak ja kocham wszystkie panie,
a tak najbardziej kocham Manię,
u panny Krysi robię pranie - no, z którą mam być?
Z Jolą wyjeżdżam na Mazury,
Monika daje konfitury,
Anię pożeram na śniadanie - no co tutaj kryć?

ACH, TE TWOJE OCZY

Happy End

Kiedy pierwszy raz mój anioł stróż
Pozwolił mi spotkać cię,
Zawirował świat i wtedy już
Wiedziałem, co tak urzekło mnie!

Ach, te twoje oczy! Skąd w nich taka moc?
Mogą zauroczyć, kogo tylko chcą.
Prawie każdej nocy ciągle mi się śnią
Te jedyne twoje oczy, co, jak gwiazdy, lśnią,
Te niewinne twoje oczy skradły duszę mą.

Białe stado chmur po niebie gna
I płynie w nieznaną dal.
Tak, jak wtedy, znów wiruje świat,
O tobie piosenkę śpiewa wiatr.

Ach, te twoje oczy! Skąd w nich taka moc?
Mogą zauroczyć, kogo tylko chcą.
Prawie każdej nocy ciągle mi się śnią
Te jedyne twoje oczy, co, jak gwiazdy, lśnią,
Te niewinne twoje oczy skradły duszę mą.

Ach, te twoje oczy! Skąd w nich taka moc?
Mogą zauroczyć, kogo tylko chcą.
Prawie każdej nocy ciągle mi się śnią
Te jedyne twoje oczy, co, jak gwiazdy, lśnią,
Te niewinne twoje oczy skradły duszę mą.
ACH TY!!

Na na na na na na...
Na na na na na na...
Na na na na na na...

Ach, te twoje oczy! Skąd w nich taka moc?
Mogą zauroczyć, kogo tylko chcą.
Prawie każdej nocy ciągle mi się śnią
Te jedyne twoje oczy, co, jak gwiazdy, lśnią,
Te niewinne twoje oczy skradły duszę mą.

ACH, TO BYŁA NOC

Jan Zieliński

Ach! To była noc
Ach! Ta jedna noc
Ach! To była noc
Ta jednyna długa noc

Czas ucieka przez palce
W oku sączy się łza.
Powracając do wspomnień
Stara płyta wciąż nam gra

Ach! To była noc...

Zdarta płyta na ścianie
Patrzy na mnie od lat
Zakurzone przeboje
I nadzieja była w szkle

Fotografie wyblakłe
Zacierają mój czas
Sława, szampan, kobiety
Czyż zaginął mój świat?

Ach! To była noc...

Ach! To była noc...

Ach! To była noc...

Ach! To była noc
Piękna, długa noc
Ach! To była noc
Ta jedyna, dluga noc!

strona 5 z 13 <  1234 5 67891011  >

Fragment tytułu
lub wykonawca