strona 4 z 13 <  123 4 567891011  >

A TY

Hey

Jestem
W podtekście mieszkam gdzieś
W przenośni chowam się
Bywam
Zygzakiem w oku twym
I szumem w uchu

Misiem twym
Co mu pies
Przed laty
Rozpruł brzuch na szwie
Plastrem na pięcie twej
I kapslem z flagą USA

A Ty kim
Kim dla mnie mógłbyś być
Może czymś
W dotyku miłym
Tak jak plusz

Jestem
Powątpiewaniem w sens
Formą ponad treść
Bywam
Protestem planem B
I wlepką w metrze

Misiem twym
Co mu pies
Przed laty
Rozpruł brzuch na szwie
Plastrem na pięcie twej
I kapslem z flagą USA

A Ty kim
Kim dla mnie mógłbyś być
Może czymś
W dotyku miłym
Tak jak plusz
A Ty kim
Kim dla mnie mógłbyś być
Może czymś
W dotyku miłym
Tak jak plusz

A Ty kim
Kim dla mnie mógłbyś być
Może czymś
W dotyku miłym
Tak jak plusz

A TY CO

Inni biorą albo dają
Inni leżą potem wstają
Idą wszyscy w jedną stronę
Albo w różne pokręcone

Ziemia drży, słońce świeci
Jadą czołgi, lecą śmieci
Czas upływa cały czas
Jeszcze mnogo, mnogo raz

A ty co, a ty co, a ty co, a ja nic

Wiatry wieją drzewa szumią
Ci umieją tamci umią
Jednym dobrze, drugim źle
Jeszcze wszystko czeka cię

Będziesz musiał, będziesz chciał
Będziesz lub nie będziesz miał
Może ci się coś przydarzyć
Jeszcze możesz sobie marzyć

A ty co...

Można myśleć, szeptać, mówić
Można znaleźć albo zgubić
Można kochać albo rzucić
Można zostać albo wrócić

A mnie nic się nie chce ruszyć
Ani ręce ani uszy
Wszystko jedno, gdzie się żyje
Raz się chudnie, raz się tyje

No i co, no i co, no i co, no i nic

No i co, no i co, no i co, no i nic

A TY CZEGO CHCESZ

Kasia Kowalska

Prawda wdarła się bezwiednie,
Po nocy wrażeń,
Z lekkim sercem dziś odejdziesz,
Z powodów błahych.

Czemu drżę jak liść na wietrze,
Gdy kogoś tracę,
I dlaczego winię siebie,
Do bólu granic.

W każdym jest tęsknot tyle,
Smutnych serc, słów niecierpliwych.
Każdy chce znaleźć na nowo,
Miłości sens tej najprawdziwszej.

Chciałam znaczyć jak najwięcej,
Zabrakło wiary,
Chciałam ciebie kochać szczerze,
Nie mogłam wcale.

W każdym jest tęsknot tyle,
Smutnych serc, słów niecierpliwych.
Każdy chce znaleźć na nowo,
Miłości sens tej najprawdziwszej.

Tak, nie,
Głowa pęka od przemyśleń,
Tak, nie,
Od siebie samej nie ucieknę.
A Ty, czego chcesz?
Mmmm.

W każdym jest tęsknot tyle,
Smutnych serc, słów niecierpliwych.
Każdy chce znaleźć na nowo,
Miłości sens tej najprawdziwszej.

A Ty, czego chcesz?
A Ty, czego chcesz?

Aaaaaaaa
Aaaa,
Aaaa...

A TY DAJ

ShanteL

Po kolejnej naszej randce,
Zaprosiła na kolację,
Pomyślałem, co mi szkodzi,
Pręży się i mnie uwodzi.

Poczekałem kilka chwil,
Zaraz chyba będzie dym,
Bo się sprawa już wydała,
Że nie tylko mnie kochała.

A ty daj, daj, daj
Swoje usta jeszcze raz,
A ty serce weź
I pokochaj mocno tak.

A ty daj, daj, daj
Wszystko, co najlepsze mi.
Nie zapomnę cię,
Bo ty kradniesz moje sny.

A ty daj, daj, daj
Swoje usta jeszcze raz,
A ty serce weź
I pokochaj mocno tak.

A ty daj, daj, daj
Wszystko, co najlepsze mi.
Nie zapomnę cię,
Bo ty kradniesz moje sny.

Kumpel mówi: nie zamartwiaj,
Przecież nie jest, aż tak źle,
Znów uwiedzie cię na pewno
I obieca też niejedno.

Co mam zrobić, tego nie wiem,
Przecież ona czeka tam
Chyba jednak nic nie zmienię,
Bo ja kocham ją szalenie.

A ty daj, daj, daj
Swoje usta jeszcze raz,
A ty serce weź
I pokochaj mocno tak.

A ty daj, daj, daj
Wszystko, co najlepsze mi.
Nie zapomnę cię,
Bo ty kradniesz moje sny.

A ty daj, daj, daj
Swoje usta jeszcze raz,
A ty serce weź
I pokochaj mocno tak.

A ty daj, daj, daj
Wszystko, co najlepsze mi.
Nie zapomnę cię,
Bo ty kradniesz moje sny.

A ty daj, daj, daj
Swoje usta jeszcze raz,
A ty serce weź
I pokochaj mocno tak.

A ty daj, daj, daj
Wszystko, co najlepsze mi.
Nie zapomnę cię,
Bo ty kradniesz moje sny.

A ty daj, daj, daj
Swoje usta jeszcze raz,
A ty serce weź
I pokochaj mocno tak.

A ty daj, daj, daj
Wszystko, co najlepsze mi.
Nie zapomnę cię,
Bo ty kradniesz moje sny.

A ty daj, daj, daj
Swoje usta jeszcze raz,
A ty serce weź
I pokochaj mocno tak.

A ty daj, daj, daj
Wszystko, co najlepsze mi.
Nie zapomnę cię,
Bo ty kradniesz moje sny.

A ty daj, daj, daj
Swoje usta jeszcze raz,
A ty serce weź
I pokochaj mocno tak.

A ty daj, daj, daj
Wszystko, co najlepsze mi.
Nie zapomnę cię,
Bo ty kradniesz moje sny.

A TY MASZ CZARNE OCZY

Delta

Na ulicy ciemno,
Powiał wieczorny chłód,
Poczułem zapach twój
W przydrożnym krzaku róż.
Butelkę wódki w ręku mam
Wypiję, aż do dna.
Zdradziłaś dziewczę serce me,
Od dziś nie kocham cię...
Od dziś nie kocham cię...
(nie kocham cię... nie kocham cię...)

A ty masz czarne oczy, różowe usta,
Ty wyszeptałaś słowa, czysta rozpusta.
A ty masz czarne oczy, różowe usta,
Muszę cię zapomnieć i nie naprawisz nic.
(...naprawisz nic... ...naprawisz nic...)

A ty masz czarne oczy, różowe usta,
Ty wyszeptałaś słowa, czysta rozpusta.
A ty masz czarne oczy, różowe usta,
Muszę cię zapomnieć i nie naprawisz nic.
Muszę cię zapomnieć i nie naprawisz nic.

Wysyłasz sms, przepraszając mnie,
Że tylko ty i ja, dla ciebie serce me.
Serce może tak, lecz ciało raczej nie,
Każdy ciebie ma, gotówka jest, gotowa jesteś...
Gotówka jest, gotowa jesteś...
(gotowa jesteś... gotowa jesteś..).

A ty masz czarne oczy, różowe usta,
Ty wyszeptałaś słowa, czysta rozpusta.
A ty masz czarne oczy, różowe usta,
Muszę cię zapomnieć i nie naprawisz nic.
(...naprawisz nic... ...naprawisz nic...)

A ty masz czarne oczy, różowe usta,
Ty wyszeptałaś słowa, czysta rozpusta.
A ty masz czarne oczy, różowe usta,
Muszę cię zapomnieć i nie naprawisz nic.
Muszę cię zapomnieć i nie naprawisz nic.

A ty masz czarne oczy, różowe usta,
Ty wyszeptałaś słowa, czysta rozpusta.
A ty masz czarne oczy, różowe usta,
Muszę cię zapomnieć i nie naprawisz nic.
(...naprawisz nic... ...naprawisz nic...)

A ty masz czarne oczy, różowe usta,
Ty wyszeptałaś słowa, czysta rozpusta.
A ty masz czarne oczy, różowe usta,
Muszę cię zapomnieć i nie naprawisz nic.
Muszę cię zapomnieć i nie naprawisz nic.

A TY SIĘ BRACIE NIE DENERWUJ

Andrzej Dąbrowski

Już mistrzostwa świata blisko
Będzie wielka gra
Ludzie mówią ludzie wierzą
Polska szanse ma

Na boiskach nasi chłopcy
Bronią się jak lwy
Długi przerzut szybka centra
Oni albo my

A ty się bracie nie denerwuj
Tam Lubański gra
Nerwy swoje zwiąż na supeł
Obok Deynę ma
A ty się bracie nie denerwuj
Damy pokaz gry
Tylko dłonie ściśnij mocno
Sprawdzą nam się sny
A ty się bracie nie denerwuj
Nie żałuj gardła dziś
Wielki finał złotą Nike
Wygra lepszy z nich

Piłka nie jest okrągła
Piłka jest kańciasta
Łatwiej stracić gola
Niż go wbić
Główny puchar UEFa
Wszystko dzisiaj przesłania
Szansa co cztery lata
Gdzie Nike w słońcu lśni

Na sektorze numer siedem
Siedzi Jacek Gmoch
Z jego banku informacji
Szczęście wyjmie los
Obok niego jak dyrygent
Trener Górski siadł
Grajcie z zębem ale fair play
Nie poskąpię braw

A ty się bracie nie denerwuj
Tam Lubański gra
Nerwy swoje zwiąż na supeł
Obok Deynę ma
A ty się bracie nie denerwuj
Damy pokaz gry
Tylko dłonie ściśnij mocno
Sprawdzą nam się sny

A ty się bracie nie denerwuj
Nie żałuj gardła dziś
Wielki finał złotą Nike
Wygra lepszy z nich

Tomaszewski w pięknej akcji
Piłkę wybił znów
Włoski trener mama mia
Graczy zmienia dwóch
Już do końca kilka sekund
Sędzia sprawdza czas
Na Okęciu ich spotkamy
Nie żałujcie braw.

A ty się bracie nie denerwuj
Tam Lubański gra
Nerwy swoje zwiąż na supeł
Obok Deynę ma
A ty się bracie nie denerwuj
Damy pokaz gry
Tylko dłonie ściśnij mocno
Sprawdzą nam się sny
A ty się bracie nie denerwuj
Nie żałuj gardła dziś
Wielki finał złotą Nike
Wygra lepszy z nich

Wielki finał złotą Nike
Wygra lepszy z nich

Wielki finał złotą Nike
Wygra lepszy z nich

A U NAS LATEM

Gdzie stare młyny dumnie stoją nad rzeką, której nie zna mapa
I choć do domu stąd daleko Przewędrujem kawał świata

A u nas latem jest najlepiej Dywanem w złocie zboże tańczy
I nasze słońce jest najlepsze Choć u nas nie ma pomarańczy

Tam dziadek - wiatrak zasłuchany w żabie rechoty gdzieś za lasem
To znowu kamień na rozdrożu Pomylił przeszłość z naszym czasem

Wędrować dobrze jest wśród jezior Gdy słońce mówi nam dobranoc
I śmiać się nocą do księżyca I kłaść się spać dopiero rano.

Aż przyjdą czasy, gdy ścierniska śniegi zakryją aż do wiosny
W lesie igłami nam się skłonią Polskie zielone zawsze sosny.

A W GÓRACH JUŻ JESIEŃ

Rozmowy w pośpiechu znajome, mniej znane,
Spotkania w pół słowa, krąg zdarzeń ten sam.
Gubimy się w tłumie, pytamy: co dalej?
Krzyk miasta nas ściga, noc cichnie jak psalm.

A w górach już jesień, płomienny korowód,
A w górach już jesień i spokój na progu,
A w górach już jesień, pośpieszne odloty, pożegnań czas.
A w górach już jesień, królestwo niczyje,
A w górach już jesień, dni kruche motyle,
A w górach już jesień, śpią w słońcu kałuże,
Świat żyje przez chwilę nie krócej, nie dłużej,
A w górach już jesień, już jesie-eń.

A potem powroty, czas nagli, dzień mija,
Mylimy zmęczeni i klucz, i drzwi.
Biegniemy na oślep w niewierną już przyjaźń
I śnimy na jawie powszednie swe sny.

Już jesień, już jesień, już jesień, już jesień, już jesień ...

A W GÓRACH NIE MA JUŻ NIKOGO

Lato zamknięte kluczem ptaków Zostawia tylko swe wspomnienia
Jesień odważnie stawia kroki Zaczyna mgłami dyszeć ziemia.

A w górach nie ma już nikogo
Niebo nas straszy niepogodą.
Lato do ciepłych stron umyka
W skłębionych chmurach i strumykach.

Na niebie mokrym od jesiennej słoty Koczuje tabor żalu i tęsknoty.
A drzewa pogubiły liście Na wczesne mrozów przyjście.

Wiatr tylko plącze się dokoła Na wrzosach pajęczyny wiesza.
I zasypiają letnie zioła Jak w smutnych strofach tego wiersza.

A W NOC, KIEDY BUDZISZ SIĘ

Feel

A w noc, kiedy budzisz się,
Myślisz, że to tylko sen.
To już dzień, kiedy widzisz ją,
Tulisz się, oddychasz z nią.

Bo w tą noc, kiedy oddech twój,
Wylądował na niej to,
Już wiesz, przez te kilka chwil,
Że chcesz być tylko z nią. Oh!

W jeden dzień czas zatrzymał się,
Drugi dał nam jeszcze coś.
Szybki bieg onieśmielił nas,
Później czułem tylko to.

Że w tą noc, kiedy uśmiech twój,
Wylądował na mnie to,
Już wiem, przez ten krótki czas
Jednak to nie było to.

A ktoś powiedział mi, że nigdy więcej
Już nie będę sam,
Ktoś powiedział wreszcie dobrze jaki
Kolor oczu mam.

Ale kto to był?
Czy naprawdę chciał?
Czy rozumiał we mnie wszystko,
Jakbym tego chciał?

Ale kto to był?
Czy na pewno ja?
Czy rozumiał moje myśli
Jakbym tego chciał? yeah!
Ale dziękuję ci,
Za kilka pięknych chwil…
Ale dziękuję ci…

Ale dziękuję ci,
Za kilka pięknych chwil…
Ale dziękuję ci,
Chociaż nigdy nie mówiłem: „Kocham”…

A W ZIELONYM GAIKU

A w zielonym gaiku siedziała kukaczka
I z wysokiego buczka kukała na szpaczka

Ku-ku ku-ku ku-ku-ku-ku-ku-ku
Ku-ku ku-ku ku-ku-ku-ku-ku-ku

A WIĘC DZISIAJ

A więc dzisiaj się z Tobą rozstaję, Tak spokojnie, bez smutku i łez,
Miłość w życiu jest piękną ozdobą, Każde szczęście ma jednak swój kres.

Choć kochałem gorąco nad życie, Lecz już dłużej nie mogło tak być,
Dzisiaj może ja kocham cię skrycie, Całe noce o tobie ja śnię.

Dni ulecą jak dym z papierosa Me uczucia gorące jak skry,
Z tej miłości tak czystej jak rosa Śmiać się będziesz zapewne i ty.

Ach, te noce upojne, gorące, Co wzbudziły w nas zmysły i szał
I twe oczy tak cudnie patrzące, Które dotąd w pamięci swej mam.

Gdzieś w kawiarni lub w innym salonie, Wśród tysiąca lamp i obcych głów,
Tak spokojnie uściśniesz me dłonie I na zawsze pożegnasz mnie już.

A WIĘC ŻYJ

Noc która nie była wybawieniem
Ustąpiła przed porankiem złudnym
Nowy dzień się przytłoczył
Problemami za trudnymi
Wierzę ci, że żyć się nie chce
Lecz dzień się jeszcze nie skończył
I dla ciebie zabłyśnie słońce
Nie dzisiaj, jutro, to pojutrze

A więc żyj, jak można najlepiej
Żyj jak umiesz, jak potrafisz
A więc żyj, jak można najpiękniej
Jak najbardziej żyj, bo warto przecież

Chociaż nigdy nie wiesz
Co jeszcze może cię spotkać
Czy losu nić ktoś przetnie
Czy prząść pozwoli ci dalej?
Wierzę ci, że żyć się nie chce
Lecz dzień się jeszcze nie skończył
I dla ciebie zabłyśnie słońce
Nie dzisiaj, jutro, to pojutrze.

A WORLD WITHOUT YOU

K&K Studio Singers

Jedyne światło jakie znam,
Jakiego pragnę, w oczach masz.
Ty wiesz jak oczarować mnie,
To jedno wiem.

Michele, tak cię kocham, tak pragnę
I tęsknię, czarujesz mnie wciąż.
Michele, nigdy dość, nigdy już
Ciebie dość nie będę miał.

Bo świat bez ciebie nie będzie ten sam,
O moje życie razem z losem gram.
Bo świat bez ciebie to noce bez dni,
Bez ciebie świat to jak bez śmiechu łzy.
O! Michel…

O moje serce z tobą gram,
I nie mam raczej żadnych szans.
Jeżeli zechcesz ograć mnie,
Sam poddam się.

Michele, tak cię kocham, tak pragnę
I tęsknię, czarujesz mnie wciąż.
Michele, nigdy dość, nigdy już
Ciebie dość nie będę miał.

Bo świat bez ciebie nie będzie ten sam,
O moje życie razem z losem gram.
Bo świat bez ciebie to noce bez dni,
Bez ciebie świat to jak bez śmiechu łzy.
O! Michel…

Michele, tak cię kocham, tak pragnę
I tęsknię, czarujesz mnie wciąż.
Michele, nigdy dość, nigdy już
Ciebie dość nie będę miał.

Bo świat bez ciebie nie będzie ten sam,
O moje życie razem z losem gram.
Bo świat bez ciebie to noce bez dni,
Bez ciebie świat to jak bez śmiechu łzy.

Bo świat bez ciebie…

O! Michel…
O! Michel…

A WSZYSTKIEMU WINIEN PECH

A wszystkiemu winien pech, taki pech, to żaden śmiech!
Odebrano mi ściągawkę, gdy chowałem ją pod ławkę...
A wszystkiemu winien pech, taki pech, to żaden śmiech!
Piąta dwója w tym miesiącu, kiedy się poprawię w końcu
Jak już pech, to ciągle pech, jak już pech, to ciągle pech!
Jak już pech, to ciągle pech, jak już pech, to ciągle pech!

Znów dostałem z "matmy" dwóję, wyliczyłem wynik zły.
więc w powietrzu burzę czuję, znowu głowę zmyją mi.
A wszystkiemu winien pech...

Znów rozbiłem szybę w oknie, jak to było, nie wiem sam,
ale martwię się okropnie, bo ciąg dalszy dobrze znam!
A wszystkiemu winien pech, taki pech, to żaden śmiech.
Ja strzelałem gole właśnie, a tu szyba jak nie trzaśnie...
A wszystkiemu winien pech, taki pech, to żaden śmiech.
Piąta szyba w tym miesiącu, kiedy się poprawię w końcu?
Jak już pech, to ciągle pech, jak już pech, to ciągle pech!
Jak już pech, to ciągle pech, jak już pech, to ciągle pech!

Znowu sińca mi nabili, nie wiem już dokładnie kto?
Choć waliłem z całej siły, by pokazać krzepę swą!
A wszystkiemu winien pech, taki pech, to żaden śmiech.
To był piątek - fakt niezbity i trzynasty na dobitek...
A wszystkiemu winien pech, taki pech, to żaden śmiech.
Piąty siniec w tym miesiącu, kiedy się poprawię w końcu?
Jak już pech, to ciągle pech, jak już pech, to ciągle pech!
Jak już pech, to ciągle pech, jak już pech, to ciągle pech!

A WSZYSTKO TO...

Ich Troje

[Dzwonek telefonu]

- Zastałem... zastałem Jolkę?
- Jolka! Do ciebie...
- Słucham?... Kto mówi!?

Czy wiesz malutka może jak ciebie mi brak
Czy czujesz to co ja, gdy jestem sam
Jestem opętany jak w niewoli pies
Kto jest temu winien wiesz

Nie ma takich prostych słów
Co oddadzą to co boli mnie
Przeczucie mam, że jednak spyta ktoś
Czy ta bajka się nie kończy źle

To tylko zazdrość zżera mnie
Zawsze wtedy kiedy obok ciebie nie ma mnie
Raz jestem doktor Jekyl Raz Mister Hyde
Transformacja trwa, nie zatrzymam jej

Oko w oko stań, co za twarz
No powiedz boisz się
Za późno już zwalam stąd
Będzie lepiej jak zapomnisz mnie

A wszystko to, bo ciebie kocham
I nie wiem jak bez ciebie mógłbym żyć
Chodź pokażę ci czym moja miłość jest
Dla ciebie zabiję się

Zdarza mi się być na haju, wiesz jak jest
Dziwne wizje wchodzą, nie pożądasz mnie
Pragniesz kogoś bardziej, żegnaj więc
Nie chcesz nic tłumaczyć, no to odwal się

Ochoty nie mam słuchać i stać
Na milczenie nie stać mnie
Przechodzi nas oboje zimny dreszcz
Czy ta bajka się nie skończy źle


Oko w oko stań, co za twarz
No powiedz boisz się
Za późno już zwalam stąd
Będzie lepiej jak zapomnisz mnie

A wszystko to, bo ciebie kocham
I nie wiem jak bez ciebie mógłbym żyć
Chodź pokażę ci czym moja miłość jest
Dla ciebie zabiję się

Komm ich zeig dir wir groß meine Liebe ist
Und bringe mich für dich um

A ŻYCIE FAJNE JE

Proskauer Echo

La la la la lala, la la la la la...

Nie ma jak pogodnym być,
Ze wszystkimi w zgodzie żyć.
Życie nasze przeca takie krótkie je.
Schowej w kąt smutki swe
I uśmiechej do mnie się.
Życie nasze przeca takie fajne je.

Czorne chmury, czasem deszcz
Padoł nom przez cały dzień.
To nic, ty się uśmiechej.

Ty wiesz, że po burzy zaś,
Nom wylezie słońce kajś,
Bo tak już w życiu jest.

Nie ma jak pogodnym być,
Ze wszystkimi w zgodzie żyć.
Życie nasze przeca takie krótkie je.
Schowej w kąt smutki swe
I uśmiechej do mnie się.
Życie nasze przeca takie fajne je.

Roz pod górka idzie nom,
Roz zaś z górki leci nom.
Czemu? Mnie się nie pytej.

Jo ci rada dobrą dom,
Żebyś nigdy nie był som.
Zawsze uśmiechej się.

Nie ma jak pogodnym być,
Ze wszystkimi w zgodzie żyć.
Życie nasze przeca takie krótkie je.
Schowej w kąt smutki swe
I uśmiechej do mnie się.
Życie nasze przeca takie fajne je.

Bajką nie jest życie twe,
Nie powtórzysz go, o nie.
Zawsze pamiętej o tym.

Dziel radości, smutki swe
I często uśmiechej się.
Zatańcz, nie przejmuj się, o nie.

Nie ma jak pogodnym być,
Ze wszystkimi w zgodzie żyć.
Życie nasze przeca takie krótkie je.
Schowej w kąt smutki swe
I uśmiechej do mnie się.
Życie nasze przeca takie fajne je.

La la la la lala, la la la la la...
La la la, la la la, la la la la la la la...
Życie nasze przeca takie fajne je.
Życie nasze przeca takie fajne je.

ABECJA PODWODNA KRAINA

Akademia Pana Kleksa

Abecja podwodna kraina,
Gdzie wina łyk mocniejszy jest
Od ostrych kłów rekina.
Abecja podwodna kraina.
Zostanie tu, kto pozna smak
Koralowego wina.

Wina łyk napij się.
Winy w tym nie ma, nie.
Sto lat żyj, żyj sto lat,
Na morskim dnie.

Jest na dnie wina dzban,
Wypij je, wypij sam
Sto lat żyj,
Może mniej na morskim dnie.

Abecja podwodna kraina,
Gdzie wina łyk mocniejszy jest
Od ostrych kłów rekina.
Abecja podwodna kraina.
Zostanie tu, kto pozna smak
Koralowego wina.

Abecja podwodna kraina,
Gdzie wina łyk mocniejszy jest
Od ostrych kłów rekina.
Abecja podwodna kraina.
Zostanie tu, kto pozna smak
Koralowego wina.

ABSOLUTNIE CIEBIE LUBIĘ

Od tygodnia juk się dąsasz, sama muszę teczkę nieść,
Na wycieczkę rower prosisz, powiedz, Grzesiu, co ci jest.
Popatrz wkoło jak wesoło, nawet smutni śmieją się,
Chodź, coś powiem ci w sekrecie, mole to rozchmurzy cię.

Absolutnie ciebie lubię i ty dobrze o tym wiesz;
Twoje zdjęcie mam przy sobie i ostatni mam twój wiersz.
Absolutnie tylko ciebie, no i Marka trochę tej,
Bo ma takie dobre serce, gdy potrzeba zjawia się.
Sam więc widzisz, nie ma o co tak się boczyć na ten świat,
Trzeba serce mieć dla wszystkich, przecież Marek to nasz brat.
La la la la la la la la la la la la la la la
Trzeba serce mieć dla wszystkich, przecież Marek to nasz brat.

W góry, w góry na wycieczkę, błękit nieba, Orla Perć.
Dwa namioty, trzy śpiwory, trzeba przyznać, jest co nieść.
Grzesiu, czemuś znowu smutny, gdzie radosna mina twa,
Popatrz, Marek uśmiechnięty, chociaż ma plecaki dwa.

Na Mazury, na Mazury, woda, słońce, Grześ i ja.
Marka nie ma, bo w kajaku są najczęściej miejsca dwa
Grzesiu rybak znakomity, właśnie ciągnie polną sieć.
Duża ryba będzie chyba, patrzcie, w sieci Marek jest.

ABSOLWENT

O tobie miła ciągle myślę, o tobie miła ciągle śnię.
Chciałbym całować usta twoje I ciągle szeptać kocham cię.

Lecz wielka dzieli nas granica Boś Ty bogatą przecież jest.
Ja jestem tylko biednym grajkiem I jest mi w życiu bardzo źle.

Lecz gdybym ja był czarodziejem, Dałbym ci, miła, cały świat.
Lecz nim nie jestem, moja miła, I muszę odejść w szary świat.

Na niebie gwiazdka mi mówiła Jak bardzo, bardzo chciałabyś
Jedną gwiazdeczkę z nieba mieć, Lecz nierealne to dziś jest.

strona 4 z 13 <  123 4 567891011  >

Fragment tytułu
lub wykonawca