Kapliczki i krzyże w poezji i piosence

Jeżeli tak wygląda chwila szczęśliwa
To czym ona różni się od widoku pejzażu górskich łąk i lasów
Kapliczki samotnej przycupnietej przy szlaku.
Jeżeli tak wygląda chwila szczęśliwa
To czym ona różni się od widoku strumienia pomykajacego w kamieniach
Kapliczki samotnej przycupniętej przy szlaku.
Jeżeli tak wygląda chwila szczęśliwa
To nie ma różnicy by widzieć i zobaczyć to wszystko
I usiąść na chwilę przy kapliczce samotnej, przy szlaku

W. Mazoń

Anioły są takie ciche
Zwłaszcza te w Bieszczadach
Gdy spotkasz takiego w górach
Wiele z nim nie pogadasz
Najwyżej na ucho ci powie
Gdy będzie w dobrym humorze
Że skrzydła nosi w plecaku
Nawet przy dobrzej pogodzie

Anioły są całe zielone
Zwłaszcza te w Bieszczadach
Łatwo w trawie się kryją
i w opuszczonych sadach
W zielone grają ukradkiem
Nawet karty maja zielone
Zielone maja pojęcie
A nawet zielony kielonek

Anioły Bieszczadzkie, Bieszczadzkie Anioły
Dużo w was radości i dobrej pogody
Bieszczadzkie Anioły, Anioły Bieszczadzkie
Gdy skrzydłem cię trącą
Już jesteś ich bratem

Anioły są całkiem samotne
Zwłaszcza te w Bieszczadach
W kapliczkach zimą drzemią
Choć może im nie wypada
Czasem taki anioł samotny
Zapomni dokąd ma lecieć
I wtedy całe Bieszczady
Mają szaloną uciechę

Anioły są wiecznie ulotne
Zwłaszcza te w Bieszczadach
Nas też czasami nosi
Po ich anielskich śladach
One nam przyzwalają
I skrzydłem wskazują drogę I wtedy w nas się zapala
Wieczny bieszczadzki ogień!

Anioły Bieszczadzkie, Bieszczadzkie Anioły
Dużo w was radości i dobrej pogody
Bieszczadzkie Anioły, Anioły Bieszczadzkie
Gdy skrzydłem cię trącą
Już jesteś ich bratem

Do kapliczki śródpolnej wróciłem,
za opiekę w pokornej podzięce
i przeprosić, że dawno nie byłem…
Przy okazji poprosić o więcej…

Mówię – Boziu, dar wielki mi dałeś,
oblekając w poety sukienki…
Teraz proszę Cię, posuń się dalej
i przeistocz me wiersze w piosenki…

Dziś poezja niemodna, niestety…
Romantyczność też dziś nie jest w modzie…
O czymś innym już marzą kobiety,
niźli wiersz pod balkonem w ogrodzie…

One pragną przy dźwiękach gitary,
a najchętniej gitary basowej,
rozprzestrzenić życiowy gabaryt
do idolki piosenki popowej…

Bozia podniósł mnie z kolan łaskawie
i zapewnił, że ma zrozumienie…
Jednak nic nie obiecał. No prawie…
Ale prawie ma wielkie znaczenie…

Czyjeś ręce położyły kwiaty
przy kapliczce na rozstaju dróg,
czyjeś usta wyszeptały pacierz u Twych stóp.
Wyrzeźbiona z lipowego drzewa,
w którym deszcz i wiatr zostawił ślad,
o Panienko z polnych ścieżek wskazuj drogę nam,
gdy mrok ogarnie świat.

Gwiazdo najjaśniejsza z gwiazd,
rozlej w nas swój blask,
z Tobą tylko chcemy iść,
aż po kres naszych dni.
Do Jezusa prowadź Matko nas.

Ktoś przystanął obok zatroskany
westchnął i rękawem otarł łzy.
A gdy odszedł to przed Tobą stały świeże bzy.
Hej Panienko z lipowego drzewa,
każdy może klęknąć u Twych stóp,
Ty nas nigdy nie zostawisz samych bez nadziei,
Tam na rozstajach dróg.

Gwiazdo najjaśniejsza z gwiazd,
rozlej w nas swój blask,
z Tobą tylko chcemy iść,
aż po kres naszych dni.
Do Jezusa prowadź Matko nas.

Szedłem smutny, opuszczony, w oczy moje dmuchał wiatr,
Całym życiem zniewolony, rozproszony przez świat.
Gdy w odludnym polu byłem i uniosłem ciężki wzrok,
Gdzieś w oddali krzyż ujrzałem, skierowałem tam swój krok.

Mała kapliczka, kilka kwiatów i krzyż,
Me serce uniosła, nadzieję wróciła mi.
Bo ta mała kapliczka, kilka kwiatów i krzyż,
Rozbudziła we mnie miłość, ukazała drogę mi.

Wyciągnąłem moje ręce, w oczach moich czułem łzy,
Zrozumiałem Jego mękę, moje życie, jego trud.
Drżącą ręką naznaczyłem na mym czole krzyża znak.
W coś dogłębnie uwierzyłem i ujrzałem światła ślad:

Mała kapliczka, kilka kwiatów i krzyż,
Me serce uniosła, nadzieję wróciła mi.
Bo ta mała kapliczka, kilka kwiatów i krzyż,
Rozbudziła we mnie miłość, ukazała drogę mi.

Wstałem z klęczek, twarz uniosłem, rozejrzałem wkoło się,
Moje usta otworzyłem, powiedziałem: Kocham Cię.
I ruszyłem równym krokiem, naokoło huczał wiatr.
Obejrzałem się na moment i szeptałem tylko tak.

Mała kapliczka, kilka kwiatów i krzyż,
Me serce uniosła, nadzieję wróciła mi.
Bo ta mała kapliczka, kilka kwiatów i krzyż,
Rozbudziła we mnie miłość, ukazała drogę mi.

Po Beskidzie błądzi jesień,
wypłakuje deszczu łzy,
na zgarbionych plecach niesie
worek siwej mgły.
Pastelowe cienie kładzie
zdobiąc rozczochrany las,
nocą rwie w brzemiennym sadzie
grona słodkich gwiazd, złotych gwiazd.

Jesienią góry są najszczersze,
żurawim kluczem otwierają drzwi.
Jesienią smutne piszę wiersze,
smutne piosenki śpiewam ci.

Po Beskidzie błądzą ludzie,
karę konie w chmurach rżą.
Święci pańscy zamiast w niebie
po kapliczkach śpią.
Kowal w kuźni klepie biedę,
czarci wydeptują trakt.
W pustej cerkwi co niedzielę
rzewnie śpiewa wiatr, pobożny wiatr.

Jesienią góry są najszczersze,
żurawim kluczem otwierają drzwi.
Jesienią smutne piszę wiersze,
smutne piosenki śpiewam ci.